Ponad 500 Tybetańczyków z północno-wschodnich indyjskich stanów wzięło udział w proteście w Guwahati. Doszło tam do symbolicznej ceremonii pogrzebowej 142 osób zabitych podczas ostatnich zamieszek w Tybecie.
Wędrówka znicza olimpijskiego przez indyjską stolicę zapowiedziana na 17 kwietnia, będzie poddana restrykcyjnym środkom bezpieczeństwa.
Tymczasem 15-osobowa grupa mnichów z buddyjskiego klasztoru w Labrang (północno-wschodnie Chiny) przeprowadziła akcję protestu przeciwko polityce Pekinu. Protest został zakończony po 10 minutach, gdy miejscowy urzędnik nakazał wszystkim zgromadzonym opuszczenie publicznego miejsca, w którym odbywała się pikieta. Tybetańczycy protestowali też w innych częściach prowincji Gansu, Siczuan i Qinghai.
- Człowiek, który nie czyta lub nie pisze po chińsku, wkurza napływowych rzemieślników czy też kierowców - mówi Kaili, Tybetanka mieszkająca w Zhuoni (Gansu)
- To typowe dla tych prowincji, opierających się chińskiej polityce i napływowi ludów Han - mówi Andrew Fischer, ekspert London School of Economics, zajmujący się problematyką wschodniotybetańskich prowincji, o wojskowych inspekcjach i pacyfikacji niepokojów w buddyjskich klasztorach, uznawanych za miejsca oporu.
Źródło: Reuters, TVN24