Niezależny śledczy powołany do zbadania sprawy, Polis Poliwiu, oznajmił bowiem, że to prezydent Cypru Demetris Christofias jest winny zaniedbań, które doprowadziły do katastrofalnego wybuchu przeterminowanej amunicji.
- Prezydent republiki zaniedbał w tym przypadku podjęcia elementarnych przedsięwzięć na rzecz bezpieczeństwa obywateli Cypru. W tym przypadku mówię nie tylko o odpowiedzialności instytucjonalnej. W tym przypadku obciąża go poważna i bardzo ciężka odpowiedzialność osobista - powiedział Poliwiu na konferencji prasowej.
Ustalenia Poliwiu nie są dla władz wiążące. Trwa jednak odrębne śledztwo kryminalne w sprawie eksplozji z 11 lipca, która poza ofiarami w ludziach pociągnęła za sobą zniszczenie największej na Cyprze elektrowni.
Do eksplozji doszło o godzinie 5 rano czasu polskiego (6 czasu cypryjskiego) w bazie wojskowej Evangelos Florakis na południowym wybrzeżu Cypru. Wśród ofiar eksplozji był dowódca marynarki wojennej i wielu innych oficerów. Po katastrofie ze stanowiska zrezygnował minister obrony i dowódca Gwardii Narodowej.
Źródło: PAP