Zdaniem Farooqa Naika, wpływowego członka Pakistańskiej Partii Ludowej, przedstawiona przez rząd wersja zabójstwa Bhutto jest nieprawdziwa. Pakistańskie MSW poinformowało w piątek, że Benazir Bhutto zmarła na skutek obrażeń odniesionych podczas zamachu - uderzyła głową o dach samochodu, do którego wsiadała, usiłując obronić się przed napastnikiem. Resort zapewnia, że w jej ciele nie znaleziono kuli ani fragmentów metalu.
- Te twierdzenia są pozbawione podstaw. To stek kłamstw - skomentował Naik. - Trafiły ją dwie kule: jedna w brzuch, a druga w głowę - powiedział współpracownik Bhutto agencji AFP. Jego zdaniem sam fakt, iż mogło dojść do zamachu, świadczy o "ogromnej nieudolności w sferze bezpieczeństwa".
Rzeczniczka Bhutto również potwierdziła, że była premier Pakistanu została postrzelona w głowę. - Widziałam, że miała ranę od kuli z tyłu głowy i drugą (ranę), którą kula wyleciała, z drugiej strony głowy - powiedziała agencji France Presse Sherry Rehman.
Policja strzela do tłumu
W wielu miastach trwały regularne bitwy zwolenników zabitej z policją. W Hajderabadzie (leży w pobliżu Larany) policja otworzyła ogień do tłumu.
- Tak, trzeba od razu strzelać do każdego, kto chce zagrażać życiu niewinnych ludzi i niszczyć własność publiczną - tłumaczą miejscowe władze.
W Hajderbadzie padły również ofiary po stronie policji. Według najnowszych doniesień, zginęło trzech funkcjonariuszy.
Z kolei w ubogiej dzielnicy portu Karaczi, największego miasta Pakistanu i stolicy prowincji Sindh, nieznany sprawca zastrzelił policjanta. Bezpośrednie relacje z okolic Karaczi mówią o napięciu i aktach przemocy w wielu mniejszych miejscowościach oraz o setkach wypalonych samochodów przy drodze łączącej Karaczi z miastem Larkana, gdzie podpalono kilka domów, splądrowano sklepy i banki.
Pogrzeb podwyższonego ryzyka W piątek setki tysięcy żałobników żegnały byłą premier w jej rodzinnym Larkanie. Uroczystości pogrzebowe zabitej Benazir Bhutto zgromadziły tysiące jej zwolenników. Prostą drewnianą trumnę ze zwłokami Bhutto, owiniętą czerwono-zielono-czarną flagą Pakistańskiej Partii Ludowej, przewieziono z domu zamordowanej do rodzinnego mauzoleum w odległym o pięć kilometrów Garhi Khuda Baksh. Samochód z jej ciałem z trudem przeciskał się przez tłum żałobników domagających się zadośćuczynienia za zabójstwo swojej przywódczyni. Wśród uczestników żałobnej procesji widać było wyraźne oznaki autentycznego żalu za podziwianą i ukochaną liderką.
Wybory w planowanym terminie Tragiczna śmierć Benazir Bhutto nie zmienia terminu zaplanowanych na 8 stycznia wyborów parlamentarnych. Zapowiedział to pełniący obowiązki szefa rządu Mohammadmian Soomro. Zastrzegł jednak, że ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie po "przeprowadzeniu konsultacji z partiami politycznymi kraju".
Nie wiadomo jednak, kto ostatecznie w wyborach wystartuje. Bezpośrednio po śmierci Bhutto lider innego ugrupowania opozycyjnego i były premier Pakistanu Nawaz Sharif ogłosił, że jego ugrupowanie Pakistańska Liga Muzułmańska Nawaz zbojkotuje wybory. On sam obiecał "prowadzenie wojny" przeciwko władzy prezydenta Perveza Musharrafa.
Kondolencje od prezydenta Polski - Z ogromnym bólem przyjąłem wiadomość o śmierci byłej premier Pakistanu Pani Benazir Bhutto w tragicznym zamachu terrorystycznym - napisał w liście kondolencyjnym prezydent Lech Kaczyński. - W imieniu narodu polskiego oraz swoim własnym chciałbym przekazać najwyższe wyrazy współczucia i kondolencje wszystkim bliskim ofiar tego bestialskiego ataku - napisał prezydent.
Wyraził również nadzieję, że "proces pojednania narodu pakistańskiego nie zostanie wstrzymany mimo aktów terroru", a stabilność Pakistanu będzie utrzymana, szczególnie - jak podkreślił - w okresie zbliżających się wyborów parlamentarnych. - Pragnę przekazać moją ufność, że sprawcy zamachu zostaną ujęci, a Pakistan nadal będzie kroczył drogą poszanowania praw demokracji - napisał Lech Kaczyński.
Świat patrzy z niepokojem Zdaniem amerykańskiego dziennika "New York Times", śmierć Bhutto zapowiada zasadnicze zaostrzenie politycznego konfliktu pomiędzy prezydentem Musharrafem a opozycją. Od tego, w jaki sposób Musharraf zareaguje na zamach, zależeć będzie, czy w Pakistanie dojdzie do masowych antyrządowych wystąpień. Wielu działaczy opozycji już obarcza prezydenta odpowiedzialnością za zabójstwo Bhutto.
Z kolei "Washington Post" akcentuje, iż śmierć Bhutto - od dziesięcioleci zabiegającej o demokrację w kraju - doprowadziła do chaosu w Pakistanie, a także stworzyła groźną próżnię na scenie politycznej tego mocarstwa atomowego. Zamach - pisze "Washington Post" - doprowadził do całkowitego fiaska amerykańskiej strategii wobec Pakistanu.
Lewicowy francuski "Liberation" zwraca uwagę na przemoc towarzyszącą nieustannie pakistańskim wydarzeniom politycznym: - Całą historię Pakistanu wyznaczają spazmy ekstremalnej przemocy, nie oszczędzające żadnego człowieka, żadnej religii, żadnej partii politycznej w tym nieszczęśliwym i rozdartym kraju.
Katolicki "La Croix" zauważa podobnie: - Skonfrontowany z islamskim terroryzmem Pakistan żyje w rytmie powtarzających się kryzysów politycznych i ucieczek do stanu wojennego. Dziennik zauważa, że w tym roku mija dokładnie 60 lat od podziału Indii i powstania Pakistanu - państwa, które miało przyjąć wszystkich muzułmanów z dawnej kolonii brytyjskiej.
Benazir Bhutto zginęła w czwartek od kul zamachowca podczas wiecu wyborczego w Rawalpindi. Miała 54 lata i szykowała się do objęcia teki premiera po raz trzeci. Do przeprowadzenia zamachu przyznała się Al-Kaida, ale nie ma jak dotąd niezależnego potwierdzenia tej informacji.
Źródło: Reuters, PAP, TVN24