Z żywiołem walczyło 130 strażaków. Ogień prawdopodobnie pojawił się najpierw w biurze zakładu. Stamtąd szybko przeniósł się na zbiorniki z łatwopalną substancją. - Gdy ogień dostał się do fabryki, oleje eksplodowały. Widzieliśmy ogromne kule ognia, które wybuchały na niebie - mówi Trevor Owen ze straży pożarnej w stanie Wiktoria w Australii.
"Nie ma zagrożenia skażeniem"
Na miejscu pojawili się już eksperci, którzy zbadają przyczyny zdarzenia. Na razie jednak nie mogą wejść do środka z uwagi na bezpieczeństwo.
Według władz nie ma zagrożenia skażeniem, ale lokalne media podały, że polecono mieszkańcom z najbliższej okolicy pozostać w domach.
Źródło: APTN