Nieoczekiwany drobny defekt mównicy przerwał przemówienie na temat przyszłości Stanów Zjednoczonych. Prezydent nie wydał się zbyt zdeprymowany wydarzeniem i obrócił je w żart.
- Na pewno ktoś za kulisami jest teraz bardzo zdenerwowany, nie uważacie? - stwierdził prezydent, mając na myśli osobę odpowiedzialną za przygotowanie sceny. - Musieli się nieźle spocić z nerwów - dodał rozbawiony, po czym powrócił do przerwanej mowy.
Źródło: Reuters