Źródło zdj. gł.: TVN24
Masataka Sekine powiedział, że dym pojawił się w miejscu, gdzie utylizowane są metalowe elementy, jednak nie opuścił pomieszczenia. Poza tym reaktory są w innej części kompleksu i ich praca nie została zakłócona. - Badamy przyczynę dymu - powiedział przedstawiciel Japan Atomic Power Plant Co.
Przed dekadą w tej właśnie, położonej na północny-wschód od Tokio elektrowni doszło do niekontrolowanej reakcji jądrowej. Zginęły dwie osoby a około 700 zostało napromieniowanych.
Ostatni wypadek w japońskiej elektrowni jądrowej miał miejsce w sierpniu. Dwóch pracowników zostało napromieniowanych po tym, jak weszli w kontakt z płynem zawierającym uran.
Źródło: CNN, IAR