"Zwykły" haker?
Ofiarą hakerów padły komputery sztabu Centralnego Dowództwa wojsk USA. Na dyskach mogły być cenne informacje, bo sztab nadzoruje działania sił amerykańskich w Iraku i Afganistanie. Wojsko nie ujawnia jednak, jakie szkody wyrządzili hakerzy.
Pytań jest jeszcze więcej, bo - jak przyznali eksperci Pentagonu - nie udało się jeszcze odnaleźć dokładnego źródła ataku. Nie wiadomo też, jakie były motywy elektronicznych włamywaczy, a także, czy był to indywidualny atak czy w sprawę zamieszane są rosyjskie władze.
Profesjonalna robota
Do systemu amerykańskich wojsk próbowano się włamać już niejednokrotnie. Tym razem jednak, jak podkreślają przedstawiciele armii - hakerzy profesjonalnie przygotowali się do pracy. Do ataku użyli tzw. "złośliwego" oprogramowania, czyli specjalnie zaprojektowanego do uszkadzania militarnych sieci komputerowych.
Z informacji dziennika wynika, że do ataku doszło w zeszłym tygodniu. W tym tygodniu o szczegółach zdarzenia przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów armii USA admirał Mike Mullen poinformował prezydenta George'a W. Busha i szefa Pentagonu Roberta Gatesa.
Źródło: PAP