Niewielka osada Ilimanaq na Grenlandii, oddalona o 20 km od większych skupisk ludzkich. Kilkudziesięciu mieszkańców żyje w izolacji, również dlatego, że nie mogą wydostać się Ilimanaq przez gwałtowne ocieplenie klimatu.
Zamienili sanie na łodzie
- Kiedyś cała zatoka była przykryta lodem, nie tylko zimą. Teraz lód stopniał, jest kruchy. Z tego powodu nie możemy choćby podróżować saniami do miasta - tłumaczy Amelie Lang, mieszkanka osady. Teraz można się wydostać z Ilimanaq tylko łodzią. Wyprawa trwa dwie godziny.
Jak tłumaczy Amelie, ocieplenie jest ciosem nie tylko dla komfortu codziennego życia, jest też zagrożeniem dla bytu mieszkańców. Większość utrzymuje się z rybołóstwa i myśliwstwa.
Czujemy się winni
- Jeszcze dwadzieścia lat temu lód był twardy i mogliśmy iść przez zatokę i polować na foki. Teraz lodu nie ma wcale i jest bardzo, bardzo źle - skarży się Amelie.
Jak wynika z badań, w ciągu ostatnich dwudziestu lat stopniało 40 procent pokrywy lodowej w regionie, a średnia temperatura wzrosła o kilka stopni. Mieszkańcy w pewnym stopniu sami czują się sobie winni i zastanawiają się, jak sobie pomóc.
- My, jak i wszyscy Grenlandczycy, musimy zacząć zużywać mniej ropy naftowej. Wiem, że dla nas, jak i dla innych krajów, będzie to bardzo trudne. Ale chyba tylko to nam pozostaje - uważa Thorkel Larsen, inny mieszkaniec Ilimanaq.
Świat odchodzi w zapomnienie
Andrzej Sienkiewicz jest studentem, który w ubiegłym roku wrócił z wyprawy na Grenlandię. Wspomina, że mieszkańcy wyspy z coraz większym strachem patrzą w przyszłość. W podobnym tonie wypowiadają się ekolodzy i badacze globalnego ocieplenia.
Naukowcy z przerażeniem obserwują to, co dzieje się blisko Bieguna Północnego. Ekspedycja światowej organizacji ekologicznej WWF spędziła w Arktyce dwanaście dni. Młodzi naukowcy z dziewięciu państw na własne oczy zobaczyli skutki ocieplenia klimatu.
- To już jest kryzys. Zmiany w krajobrazie są fundamentalne, świat który znamy odchodzi w zapomnienie. Chodzi już nie tylko o klimat, ale i o moralność i prawa człowieka.
Domy opuści 50 milionów ludzi
Skutkiem ocieplenia klimatu są anomalię pogodowe - upały, powodzie, cyklony. Ale to tylko spektakularne skutki globalnego wzrostu temperatury. Na codzień za efekt cieplarniany płacą mieszkańcy takich wiosek jak Ilimanaq na Grenlandii.
- Chyba na tej planecie jest zbyt wielu mieszkańców i może dlatego zmienia się klimat. Wszyscy musimy zmienić swój styl życia, bo wszyscy przyczyniamy się do tej sytuacji - przekonuje Arne Lang, mieszkaniec Ilimanaq.
Eksperci szacują, że z powodu ocieplenia klimatu, w najbliższych latach, 50 milionów ludzi będzie musiało opuścić swoje domy.
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24