Budowa nowego wizerunku Iranu. Prezydent tweetuje z szefem Twittera


Obywatele Iranu formalnie mają zakaz korzystania z takich portali jak Facebook czy Twitter, które mają szerzyć "destruktywne" zachodnie wzorce. Nie dotyczy to jednak jego przywódców. Wobec tego szef Twittera uszczypliwie zapytał prezydenta Iranu, czy obywatele jego kraju mogą czytać to, co on napisze na portalu. Hassan Rowhani odpowiedział.

Do krótkiej wymiany zdań, albo raczej "tweetów", czyli krótkich wiadomości na portalu Twitter, doszło we wtorek wieczorem czasu polskiego. Jedną jej stroną był Jack Dorsey, współzałożyciel Twittera, a drugą Hassan Rowhani, nowy prezydent Iranu.

Dyplomacja w sieci

Amerykanin zapytał Irańczyka, czy obywatele Iranu mogą czytać to, co ich prezydent pisze na portalu. Pytanie nabiera bardzo zjadliwego charakteru, wobec tego, że władze w Teheranie formalnie zakazują korzystania z Twittera i do niedawna blokowały do niego dostęp.

Irańscy przywódcy, na przykład główny przywódca duchowy Chamenei, oraz Rowhani, mają jednak konta na portalu i aktywnie z niego korzystają. Ich konta nie są formalnie zweryfikowane, nie ma więc stuprocentowej pewności, że to oni są autorami wpisów. Jest to jednak bardzo prawdopodobne. Weryfikacji nie ma na przykład Radosław Sikorski, który jak wiadomo bardzo lubi Twittera i często z niego korzysta.

Na uszczypliwe pytanie Dorseya Rowhani nie odpowiedział wprost. Stwierdził wymijająco, iż stara się zapewnić Irańczykom "dostęp do wszystkich globalnych informacji", co ma być ich prawem.

Formalnie blokada Twittera w Iranie trwa, aczkolwiek od kilku tygodni dostęp do niego jest możliwy normalnie. Władze zapewniają, że to wynik "problemów technicznych". Trwają jednak spekulacje, czy nie jest to aby przejaw walki na szczytach władz w Teheranie, gdzie relatywnie liberalni ludzie z otoczenia Rowhaniego spierają się z twardogłowymi konserwatystami skupionymi wokół religijnych przywódców kraju oraz paramilitarnej Gwardii Rewolucyjnej.

Autor: mk/tr / Źródło: tvn24.pl