Uroczystości na na pekińskim Placu Tiananmen rozpoczęły się od 60 salw armatnich i wystąpienia ubranego w szary mundur w stylu Mao prezydenta Hu Jintao. Prezydent, dokonując inspekcji oddziałów wojska, w swym wystąpieniu mówił o "wielkiej odnowie chińskiego narodu".
Podkreślał, że Chiny nadal dążyć będą do ostatecznego "zjednoczenia ojczyzny", na forum międzynarodowym prowadząc "niezależną politykę pokoju".
- Chiny będą współpracować z narodami wszystkich krajów w imię budowy harmonijnego świata, trwałego pokoju i wspólnego dobra - oświadczył chiński przywódca, apelując jednocześnie do sił zbrojnych ChRL o ochronę niezawisłości narodowej i tym samym przyczynianie się do utrwalenia światowego pokoju.
Hu podkreślił też, iż naród chiński jest zdolny do zapewnienia sukcesu gospodarczego własnemu krajowi,
Chiny będą współpracować z narodami wszystkich krajów w imię budowy harmonijnego świata, trwałego pokoju i wspólnego dobra (...) Dziś socjalistyczne Chiny zwracają się ku modernizacji, w stronę świata i są pewne własnej przyszłości Hu Jintao
- Dziś socjalistyczne Chiny zwracają się ku modernizacji, w stronę świata i są pewne własnej przyszłości - zaznaczył Hu.
Wojskowi i baloniki
Uroczystości uświetniła też defilada wojskowa. Jak informuje dziennik "China Daily", tegoroczna różniła się od podobnej sprzed 10 laty - uczestniczyło w niej mniej żołnierzy, pokazano natomiast najnowocześniejszy sprzęt bojowy, w tym na 18 wyrzutniach międzykontynentalne rakiety balistyczne, zdolne do przenoszenia głowic jądrowych.
Nad głowami ok. 30 tys. gości, zaproszonych na plac, przeleciały eskadry samolotów i śmigłowców bojowych.
W kolorowym pochodzie, jaki nastąpił po przemarszu oddziałów wojska, uczestniczyło około 180 tysięcy ludzi - dorosłych i dzieci. Na zakończenie uroczystości wysłano w niebo kilkadziesiąt tysięcy kolorowych baloników.
Prosi się nie wypuszczać gołębi
Defiladę i paradę obserwować mogło bezpośrednio jedynie 30 tysięcy zaproszonych gości. Jak zapowiadał w środę "China Daily", większość mieszkańców musiała ograniczyć się do oglądania uroczystości w telewizji.
To nie jedyne utrudnienia dla zwykłych Chińczyków związane z rocznicą. W Pekinie obowiązują ograniczenia w miejskiej komunikacji, a już od środy zamkniętych jest wiele ulic w centrum miasta. Zawieszono też kursowanie 241 linii autobusowych, nie działa pierwsza linia pekińskiego metra oraz szereg stacji na drugiej, czwartej i piątej linii.
Na trzy godziny całkowicie zostały zamknięte również pekińskie lotniska: międzynarodowe i krajowe. Ograniczenia dotknęły też 180 z tysiąca codziennych rejsów. W mieście obowiązuje zakaz puszczania latawców, a także nakaz trzymania w zamknięciu domowych gołębi.
Wielkie dzieło Mao
Gołębie mogły spokojnie latać nad Pekinem 60 lat temu, gdy Mao Zedong, po kapitulacji Japonii i zwycięskiej kontrofensywie przeciwko siłom kuomintangowskim, proklamował 1 października 1949 roku powstanie ChRL.
Uczynił to na wielowiekowym pekińskim Placu Tiananmen - Bramie Niebiańskiego Spokoju, gdy jeszcze w kraju trwała wojna domowa. Jednak już do końca 1949 roku całe Chiny zostały opanowane przez oddziały komunistyczne, a siły i rząd Czang Kai-szeka - wyparte na Tajwan.
Od tego czasu Chiny powoli, z okresami poważnego zastoju, rosły w siłę, by stać się na progu XXI wieku jednym z najpotężniejszych państw na świecie. Sukces ten jednak Pekin okupił zbrodniami i okrucieństwami wojny domowej, ideologicznych czystek i państwa policyjnego.
Wódz mógłby ojczyzny nie poznać
I chociaż po reformach zapoczątkowanych 30 lat temu Chiny stają się coraz bardziej otwarte, to nadal według przyjętych standardów daleko im do miana kraju wolności i demokracji.
Samym Chińczykom zdaje się to jednak nie przeszkadzać, a oficjalnie panująca ideologia komunistyczna nie widzi nic dziwnego w propagowaniu specyficznego rodzaju kapitalizmu.
Mao Zedong mógłby być zdziwiony chińskim, kapitalistycznym okrzykiem "bogaćcie się".
Źródło: PAP