Andrzej Duda w "Kawie na ławę"

18 października 2015
tvn24Andrzej Duda był gościem Bogdana Rymanowskiego

Na tydzień przed wyborami parlamentarnymi Andrzej Duda był gościem specjalnego wydania programu "Kawa na ławę". Bogdan Rymanowski pytał prezydenta m.in. o relacje z rządem, politykę zagraniczną i ocenę dobiegającej końca kampanii wyborczej.

Rozmowa z Bogdanem Rymanowskim odbyła się w Belwederze. Był to pierwszy wywiad, jakiego prezydent udzielił TVN24 od czasu zaprzysiężenia.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM

Scenariusze powyborcze

Andrzej Duda powiedział, że chciałby, aby wyłoniony po wyborach rząd miał silną legitymację społeczną i „mógł zacząć dokonywać tych pozytywnych zmian w Polsce, na które czeka w tej chwili tylu ludzi”. Zapytany o to, co zrobi, jeśli zwycięskie ugrupowanie nie będzie miało możliwości samodzielnego utworzenia rządu większościowego, prezydent podkreślił, że „będzie korzystał ze swoich konstytucyjnych uprawnień”.

Z pokorą przyjmę każdy werdykt, którzy dadzą nam wyborcy Andrzej Duda

- Będę też zwracał uwagę na to, jakie do tej pory były w Polsce zwyczaje parlamentarne, kto zazwyczaj tworzył rząd, komu tę misję powierzano - dodał. Wyraził nadzieję, że „wyłoniona zostanie taka większość, która będzie mogła spokojnie działać, żeby nie było niepotrzebnej zawieruchy politycznej”.

Komentując ostatnie przedwyborcze sondaże, zgodnie z którymi do parlamentu może wejść siedem ugrupowań, prezydent podkreślił, że "decyzja należy do wyborców". - Z pokorą przyjmę każdy werdykt, który dadzą nam wyborcy - zapewnił. Duda został też zapytany o wypowiedź Ewy Kopacz, która stwierdziła, że oddanie głosu na partie oscylujące na granicy progu wyborczego to strata głosu. Zdaniem prezydenta, "premier obraża różnych ludzi", w tym zwolenników mniejszych ugrupowań.

Andrzej Duda: chciałbym, aby została wyłoniona taka większość, która będzie mogła spokojnie działaćtvn24

Relacje z rządem

Prezydent był pytany, dlaczego od zaprzysiężenia nie spotkał się z premier Ewą Kopacz. - Każdy normalny człowiek, jeżeli ma dobre intencje, bezpośrednio kontaktuje się i umawia na spotkanie. W tym przypadku jest inaczej - odpowiedział.

Takie spotkanie jest dla mnie czystym robieniem kampanii, co więcej uważam, że jest dosyć brutalnym wciąganiem mnie w kampanię, a ja wciągnąć się w taka brzydką kampanię nie dam Andrzej Duda o spotkaniu z Ewą Kopacz

Ocenił, że z jednej strony jest "bezpardonowo atakowany niestety osobiście przez panią premier", a z drugiej strony premier nawołuje do spotkania w mediach.

- Czy można odczytywać dobre intencje? Chyba jest bardzo trudno. Pani premier prowadzi kampanię - dodał. Prezydent podkreślił, że zapraszał do siebie ministrów, z którymi rozmawiał na tematy merytoryczne. - Takie spotkanie (z Kopacz) jest dla mnie czystym robieniem kampanii, co więcej uważam, że jest dosyć brutalnym wciąganiem mnie w kampanię, a ja wciągnąć się w taką brzydką kampanię nie dam - powiedział. - Ja nie mam nic przeciwko spotkaniu z panią premier, ale nie w taki sposób, kiedy ktoś wzywa mnie przez media zarazem mnie atakując - podsumował.

Zapowiedział, że Radę Bezpieczeństwa Narodowego powoła po wyborach. - Czekam na ukształtowanie się nowego parlamentu - dodał.

"Umawiając się normalnie na spotkanie wystarczy zadzwonić i zapytać. Pozwalam premier Kopacz działać"tvn24

Relacje z Jarosławem Kaczyńskim

Pod koniec września wiele emocji wzbudziło spotkanie Andrzeja Dudy z prezesem PiS.

- Jarosław Kaczyński nie wzywał mnie do spotkania przez media. W ogóle mnie nie wzywał do spotkania. Jak wszyscy doskonale wiedzą znamy się i to bardzo dobrze (...) Nie widzę w tym żadnego problemu - powiedział prezydent. Dopytywany dlaczego spotkał się z prezesem PiS na Żoliborzu, a nie w Pałacu Prezydenckim, odparł: - To było spotkanie w Instytucie Lecha Kaczyńskiego. Tam są zgromadzone pamiątki, które są osobiście dla mnie także ważne. Przyznaję, że wielu z tych rzeczy nie widziałem od lat. To jest specyficzne, dla nas ważne miejsce. Myślę, że dla wielu Polaków - dodał Duda. Powiedział, że z prezesem PiS rozmawiał m.in. o polityce, sytuacji międzynarodowej, "o różnych kwestiach, które są dzisiaj ważne". Pytany, jak określiłby relacje z Kaczyńskim i czy są one przyjacielskie, partnerskie, odparł: - Nazwałbym je relacjami w pewnym sensie partnerskimi. Proszę pamiętać, że do niedawna byłem członkiem ugrupowania, na którego czele stoi Jarosław Kaczyński. Z tego ugrupowania startowałem w wyborach prezydenckich. Nie mówiłem, że startuję znikąd - dodał.

Debata Szydło-Kopacz

Prezydent nie chciał oceniać, kto ma większe szanse w debacie przedwyborczej premier Ewa Kopacz kontra wiceprezes PiS Beata Szydło, którą zaplanowano na poniedziałek. - Powiem tak, pytanie jest tendencyjne - stwierdził. Pytany o relacje z Szydło, odparł: - Trudno nie mieć dobrych relacji z kimś, kto był szefem kampanii wyborczej, kto z tobą blisko współpracował, kto ci pomagał i w związku z tym bez wątpienia jest co najmniej współautorem tego sukcesu (...) Beata Szydło ma w tej chwili mało czasu na kwestie towarzyskie, dlatego że prowadzi kampanię, jest w nią bardzo zaangażowana, ja też się staram nie przeszkadzać - dodał.

Andrzej Duda o Beacie Szydłotvn24

Publikacja aneksu do raportu WSI

Uważam, że ta sprawa nie jest w tej chwili najważniejsza, mam znacznie poważniejsze sprawy bieżące do załatwienia Andrzej Duda o publikacji aneksu do raportu WSI

Na początku października Antoni Macierewicz - autor raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych - wyraził na spotkaniu z Polonią w Chicago nadzieję, że po wyborach parlamentarnych opublikowany zostanie aneks do raportu. Stwierdził, że obecnie do tego nie doszło, bo prezydent Andrzej Duda, w gestii którego leży decyzja ws. ewentualnego opublikowania aneksu, musiałby zwrócić się do premier Ewy Kopacz o kontrasygnatę.

W TVN24 prezydent powiedział, że rozważy kwestię publikacji, ale nie uważa, by była to kwestia w tej chwili najważniejsza. Jak mówił, do tej pory nie zapoznał się z dokumentem.

Dodał, że będzie realizować to, do czego się zobowiązał przed wyborami prezydenckimi, a aneks nie był tematem kampanii wyborczej. - Uważam, że ta sprawa nie jest w tej chwili najważniejsza, mam znacznie poważniejsze sprawy bieżące do załatwienia - podkreślił.

Obniżenie wieku emerytalnego

Prezydent pod koniec września przedstawił założenia do projektu ustawy o wieku emerytalnym. Sejm tym projektem się nie zajął, Duda zapowiedział, że złoży go ponownie w następnej kadencji.

W TVN24 mówił, że jego projekt ustawy o wieku emerytalnym stał się przedmiotem ataków PO i premier Kopacz, mimo że on jako prezydent nie bierze udziału w kampanii wyborczej. Jak tłumaczył, prezydencki projekt ustawy daje możliwość wyboru i zapisane w nim jest "prawo do emerytury, a nie obowiązek przejścia na emeryturę". Pytany o to, czy jego propozycja nie spowoduje znacznego obniżenia emerytur, powiedział, że jest sprawą oczywistą, że jeśli ktoś decyduje się przejść wcześniej na emeryturę, to otrzyma emeryturę niższą. - Ale każdy będzie mógł dobrowolnie podjąć decyzję - podkreślił.

Frankowicze

Duda poinformował, że jego kancelaria pracuje nad projektem, który ma pomóc frankowiczom. Jak mówił, będzie to rozwiązanie rozsądne, które nie spowoduje, że frankowicze znajdą się w lepszej sytuacji niż ci, którzy w tym samym czasie brali kredyty mieszkaniowe w złotówkach.

- Spotkałem się z przedstawicielami tych ludzi, którzy wzięli kredyty we frankach i dzisiaj są w trudnej sytuacji, domagają się konkretnych działań ze strony rządu - niestety bezskutecznie; ze strony parlamentu - niestety jak do tej pory bezskutecznie, bo Platforma zablokowała rozwiązania ustawowe w tej sprawie w Sejmie - powiedział. Pytany w jakich proporcjach koszty przewalutowania kredytów walutowych powinny być podzielone między banki a kredytobiorców, odparł: "nad tym właśnie pracujemy, żeby ten projekt miał charakter rozsądny". Jak wyjaśnił, chodzi o to, żeby z jednej strony projekt pomógł tym, którzy wzięli kredyty we frankach szwajcarskich i rzeczywiście znajdują się w trudnej sytuacji, a z drugiej "był sprawiedliwy"

Relacje z Władimirem Putinem

W czasie wizyty na 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ pod koniec września prezydent siedział w czasie lunchu przy jednym stoliku z Barackiem Obamą, Władimirem Putinem i sekretarzem generalnym ONZ Ban Ki-Munem.

- Z Władimirem Putinem nie rozmawiałem, bo dzieliły nas dwie osoby - powiedział Duda w TVN24 i dodał, że nie był z tego powodu "jakoś bardzo nieszczęśliwy". - Powiedzieliśmy sobie "dzień dobry", a potem "do widzenia" i rzeczywiście, tak jak to robią kulturalni ludzie, uścisnęliśmy sobie dłonie - dodał i podkreślił, że zależy mu na dobrych relacjach Polski ze wszystkimi sąsiadami.

- Tu jest dzisiaj ten problem, że klucz do poprawy relacji Rosji z Polską i innymi krajami leży w Moskwie - wyjaśniał.

Duda o spotkaniu z Putinem: nie rozmawialiśmytvn24

Zwrot wraku tupolewa

Andrzej Duda przyznał, że nie rozmawiał z Władimirem Putin na temat zwrotu wraku tupolewa w czasie wizyty w Nowym Jorku. - To jest kwestia do spokojnej rozmowy, takiej rozmowy jeszcze nie było, nie jest to dzisiaj kwestia najważniejsza - podkreślił.

Zauważył przy tym, że wrak malezyjskiego boeinga, który został zestrzelony w lipcu zeszłego roku na wschodzie Ukrainy, "już dawno znalazł się w Holandii". - Dzisiaj w bardzo staranny sposób robi się jego rekonstrukcję tak, jak to powinno być realizowane przy rzetelnym i uczciwym badaniu tego typu zdarzenia - powiedział.

Przyjmowanie uchodźców

Prezydent został zapytany o wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego dotyczącą chorób, które - zdaniem prezesa PiS - mogą pojawić się w wyniku przyjazdu uchodźców.

Jeżeli rząd się przyjazd uchodźców zgadza, to ja bym chciał, żeby rząd odpowiedział na pytanie, czy jest na różne okoliczności w związku z tym przygotowany, czyli czy Polacy są dzisiaj należycie zabezpieczeni, choćby także i pod takim względem, pod względem epidemiologicznym Andrzej Duda

Duda podkreślił, że państwo powinno zabezpieczyć obywateli przed epidemią z zagranicy i zastrzegł, że "mamy prawo zadawać pytania, czy rząd jest na to przygotowany".

- Jeżeli rząd się na przyjazd uchodźców zgadza, to ja bym chciał, żeby rząd odpowiedział na pytanie, czy jest na różne okoliczności w związku z tym przygotowany, czyli czy Polacy są dzisiaj należycie zabezpieczeni, choćby także i pod takim względem, pod względem epidemiologicznym - mówił. Jak podkreślił, dla "niego osobiście najważniejsze jest bezpieczeństwo rodaków", zarówno jeśli chodzi o bezpieczeństwo materialne czy brak przestępczości, jak i zdrowotne oraz "niebezpieczeństwo związane właśnie z napływem do Polski uchodźców". - Bo faktem jest, media to ogłaszały, że te choroby się pojawiły. I jest tutaj burza straszliwa wokół tych słów. Rok temu w Sejmie w komisji zdrowia odbyła się debata na temat chociażby gruźlicy, która jest odporna na leki, które do tej pory stosowano, która także pojawiła się poza naszymi granicami. I oczywiście mówiono o tym z obawą, żeby się przygotować na sytuację, w której tego typu zarazki mogłyby być przywiezione do Polski - mówił. Duda przywołał też publikację w medycznym periodyku "Lancet", w którym - jak mówił - "niemieccy lekarze opisywali przypadki choroby Heinego-Medina, które właśnie przychodzą ze strony Azji i są dzisiaj bardzo trudne do wyleczenia". - W odpowiedzialnym państwie nie tylko prowadzi się taką dyskusję, ale przede wszystkim działa się tak, żeby zabezpieczyć obywateli i społeczeństwo. Ja tej burzy kompletnie nie rozumiem - podkreślił. Pytany, czy wzbudzanie lęków przed uchodźcami nie jest kampanią wyborczą, odparł, by zapytać Polaków, "co sądzą o swoim bezpieczeństwie w tej perspektywie". - Ludzie zadają pytania, co z bezpieczeństwem terrorystycznym, za co ci ludzie będą utrzymywani, w jaki sposób to wszystko będzie funkcjonowało. Tych rzeczy społeczeństwu w ogóle nie wyjaśniono - podkreślił.

Andrzej Duda o słowach Jarosława Kaczyńskiego ws. uchodźcówtvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24