Rekordowo niskie oprocentowanie lokat. "Tak, to nie pomyłka"

TVN24 Biznes | Pieniądze

Autor:
kris
Źródło:
PAP
"Kryzys to nie jest czas na oszczędzanie"TVN24
wideo 2/4
TVN24"Kryzys to nie jest czas na oszczędzanie"

16 złotych w ciągu roku - tyle możemy zarobić, powierzając bankowi 10 tysięcy złotych - podkreślił główny analityk HRE Investments Bartosz Turek. Wskazał, że sześć lat temu na lokacie można było zyskać ponad 200 złotych, a osiem lat temu - nawet 400 złotych.

HRE Investments powołując się na najnowsze dane NBP podkreśliło, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy oprocentowanie przeciętnej lokaty bankowej zmniejszyło się ośmiokrotnie. Oprocentowanie bankowych depozytów nigdy jeszcze nie było aż tak niskie. Bank centralny wyliczył, że zakładając lokatę w lipcu 2020 roku mogliśmy liczyć jedynie na 0,2 proc. odsetek - dodano.

- Winne są oczywiście cięcia stóp procentowych, których konsekwencją jest spadek kosztu pieniądza w gospodarce. Cieszą się z tego kredytobiorcy. Deponenci z trudem szukają dziś jednak oprocentowania na poziomie 1-2 procent, czym jeszcze rok temu wielu oszczędzających by po prostu wzgardziło - zauważył Bartosz Turek.

"To nie pomyłka"

Analityk wyliczył, że tak niskie oprocentowanie lokat oznacza, że powierzając bankowi 10 tys. zł, po roku możemy liczyć jedynie na 16,20 zł odsetek.

- Tak, to nie pomyłka. Bank co prawda naliczy nam 0,2 proc. odsetek, czyli skromne 20 złotych od powierzonych mu na rok 10 tys. złotych, ale i tak tym skromnym zyskiem trzeba się podzielić, czyli zapłacić podatek (19 proc.). Formalności załatwia bank, ale w efekcie otrzymujemy na konto tylko wcześniej wspomniane 16 złotych i 20 groszy odsetek - podkreślił przedstawiciel HRE Investments.

Analityk zwrócił uwagę, że jeszcze rok temu banki oferowały ośmiokrotnie większe oprocentowanie, a zakładając lokatę w lipcu ub.r., oszczędzający mógł liczyć przeciętnie na 129 zł odsetek w skali roku. "Już wtedy wiele osób na to narzekało" - zaznaczył.

Bartosz Turek dodał, że najnowsze dane NBP co do oprocentowania lokat wyglądają jeszcze gorzej, gdy porówna się je z danymi historycznymi. I tak - jak wskazał - w 2014 roku statystyczny depozyt dawał zarobek kilkanaście razy wyższy niż dziś (200-220 zł rocznie). W 2012 roku mogliśmy na bezpiecznej lokacie zarobić nawet 400 zł rocznie (25 razy więcej niż dziś).

- W ostatnich latach szczególnie rozpieszczał deponentów przełom 2008/9. Wtedy przeciętny roczny depozyt pozwalał zarobić nawet ponad 560 złotych i to już po opodatkowaniu. To nawet 35 razy więcej niż dziś - zauważył analityk.

Pieniądze trzymane przez Polaków w bankachheritagere.pl

Inflacja a siła nabywcza

Przedstawiciel HRE Investments wyjaśnił, że przy dzisiejszej inflacji (wstępny szacunek w sierpniu to 2,9 proc. rok do roku) jest praktycznie niemożliwe, by znaleźć ofertę banku, która pozwala zachować siłę nabywczą zdeponowanego tam kapitału.

- Trochę lepiej sytuacja wyglądać będzie, jeśli wzrosty cen w sklepach, punktach usługowych czy na stacjach – zgodnie z prognozami banku centralnego - faktycznie zaczną hamować. NBP przewiduje bowiem, że w trzecim kwartale 2021 roku urząd statystyczny zaraportuje inflację na poziomie 1,6 procent. Jeśli fatyczne tak się stanie, to, aby zachować siłę nabywczą posiadanego kapitału, należałoby dziś założyć lokatę na około 2 procent w skali roku (2 procent minus 19 procent podatku daje 1,6 procent odsetek po opodatkowaniu) - ocenił.

Promocyjne depozyty

Turek zwrócił jednak uwagę, że z przeprowadzonych analiz najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych przygotowanego przez HRE Investments wynika, że we wszystkich polskich bankach takich depozytów jest teraz zaledwie siedem.

- Gdyby tego było mało, to mówimy tu o promocyjnych depozytach, które są na różne sposoby limitowane poprzez ograniczenie maksymalnej kwoty, możliwość skorzystania tylko raz czy konieczność spełnienia przeróżnych dodatkowych warunków - zauważył.

Analityk dodał, że przy takim oprocentowaniu depozytów i poziomie inflacji nie dziwi, że resort finansów sprzedaje sporo obligacji skarbowych, a na rynku mieszkaniowym znowu dużo osób kupuje mieszkania z przeznaczeniem na wynajem.

- Do tego oblężenie przeżywają dystrybutorzy złota inwestycyjnego, po długiej flaucie do biur maklerskich przychodzą nowi klienci, a do funduszy inwestycyjnych napływają nowe pieniądze - podsumował.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE >>>

Autor:kris

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock