"Skandal! Złodziejstwo!" Kłótnia o budżet obywatelski

Warszawa

Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.plWystąpienie Przemysława Paska

- 3/4 projektów zgłoszonych do budżetu partycypacyjnego zostało zweryfikowanych pozytywnie - oświadczył na konferencji prasowej wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak. Ale na spotkanie przyszli głównie ci, których pomysły zostały odrzucone. Najgoręcej protestował oburzony Przemysław Pasek z fundacji Ja Wisła, który oskarżył urzędników o złodziejstwo i oszustwa.

- 3/4 projektów zgłoszonych do budżetu partycypacyjnego zostało zweryfikowanych pozytywnie - oświadczył na konferencji prasowej wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak. Ale na spotkanie przyszli głównie ci, których pomysły zostały odrzucone. Najgoręcej protestował oburzony Przemysław Pasek z fundacji Ja Wisła, który oskarżył urzędników o złodziejstwo i oszustwa.

Liczby nie wyglądają źle. Na 2333 zgłoszonych projektów 1429 zostało zweryfikowanych pozytywnie, co oznacza, że zostaną poddane pod głosownie mieszkańców. 247 pomysłów  z ogólnej puli zostało wycofanych przez projektodawców, 203 odrzucono w preselekcji.

Liczba propozycji odrzuconych przez urzędników to 454. Ale właśnie one budzą największe emocje.

Skrupulatna weryfikacja?

Wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak stwierdził, że to wynik bardziej skrupulatnej weryfikacji, która pozwoli uniknąć takich sytuacji, jak w poprzedniej edycji budżetu obywatelskiego, kiedy zaakceptowane i przegłosowane mają poważne problemy z realizację (najgłośniejszy przykład to ośrodek dla niepełnosprawnych na Ursynowie czy pasy rowerowe na Ochocie).

Sukces budżetu obywatelskiego: na Żoliborzu stanęła... barierka

Dlaczego część projektów odrzucono? Jak podała szefowa Centrum Komunikacji Społecznej Urszula Majewska, najczęstszym powodem negatywnej weryfikacji były: niespełnienie kryterium ogólnej dostępności, brak zgody na zmiany w projektach, proponowanie zadań, które nie są zadaniami własnymi miasta lub jego jednostek, brak możliwości zrealizowania w ciągu jednego roku, niezgodność z planem miejscowym, roszczenia do nieruchomości albo zlokalizowane projektu na nieruchomości niebędącej własnością miasta.

Majewska podkreśliła także, że część propozycji zaplanowano już w budżecie miasta. – One zostały zweryfikowane negatywnie, ale zostaną zrobione – zastrzegła.

Problemy projektów drogowych

Urzędnicy przekonywali, że poszli na rękę projektodawcom liberalizując zasadę, która nakazuje realizację projektu w ciągu roku. Chodzi szczególnie o projekty drogowe, których procedury są długotrwałe – najpierw analizy, potem przetarg na projekt, przetarg na wykonawcę i dopiero prace.

Budżet nie do końca obywatelski. Nie będzie zebry w al. Solidarności

- Te projekty są coraz bardziej rozlegle i skomplikowane. Większość negatywnie zweryfikowanych dotyczyło sygnalizacji świetlnej – przyznał Łukasz Puchalski z Zarządu Transportu Miejskiego. Dlatego miasto postanowiło uruchomić część pieniędzy jeszcze w tym roku.  - Projekty rozpoczną się w sierpniu-wrześniu. Zimę będziemy mogli spędzić na projektowaniu, a realizacje odbędzie się w trzecim, nawet czwartym kwartale 2016 roku – zapowiedział.

Najwięcej negatywnie zweryfikowanych projektów przypadło na Zarząd Dróg Miejskich. Wiceprezydent Warszawy przyznał, że wielokrotnie zawodziła komunikacja między drogowcami a projektodawcami i zapewniał, że to się poprawi. Zapowiedział, że jeszcze na ten tydzień wyznaczono dwa terminy na spotkania autorów odrzuconych pomysłów z urzędnikami. Dlatego liczby, które w poniedziałek podano mogą się jeszcze zmienić.

Z kolei rzeczniczka Zarządu Oczyszczania Miasta pochwaliła się, że jej jednostka zaakceptowała 90 procent propozycji. Większość dotyczy dodatkowej zieleni, ławek i śmietników.

Pasek broni pochylni Fajansa

W tym roku na realizację nie ma szans projekt zgłoszony przez Przemysława Paska z fundacji Ja Wisła, który chciał odkopać pochylnię Stoczni Czerniakowskiej, relikt przedsiębiorstwa Maurycego Fajansa z początku XX wieku. Propozycja społeczników koliduje z planami Zarządu Mienia (w retoryce Paska "Zarządu Mienia Deweloperów"), który chce tam wybudować slip do wodowania łodzi.

- Zarząd Mienia zamierza tam wybudować kuriozalne betonowe urządzenie do wodowania statków, chociaż,  jest coś takiego na Żeraniu, każdy może skorzystać. To jest używane okazjonalnie, kilka razy w roku. Chcemy wesprzeć miasto w ratowaniu zabytku, mamy poparcie mieszkańców, a Zarząd Mienia stoi murem, zamierza wydać 3,5 mln zł na zniszczenie zabytku! – krytykował poczynania urzędników Przemysław Pasek, który przyszedł na konferencję w kapoku i z kołem ratunkowym.

Punktował, że na odkopanie pochylni nie są potrzebne trzy pozwolenia, których od niego zażądano. Oskarżył urzędników o łamanie prawa, bo pozwolenie na budowę zostało wydane bez zgody konserwatora zabytków. Wiceprezydent Jóźwiak wziął w obronę ludzi Zarządu Mienia. Przyznał, że do nieprawidłowości doszło, ale w urzędzie dzielnicy.

- Pozwolenie na budowę zostało wydane z rażącym naruszeniem prawa przez urzędników, nie mieli kompletu dokumentów potrzebnych do podjęcia decyzji. Zarząd Mienia jest tutaj ofiarą. Ta decyzja będzie uchylona, a przetarg wstrzymany – zapowiedział Jóźwiak i dodał, że projekt Paska jest nie do zrealizowania w ciągu roku. Zapowiedział gotowość do mediacji "w tym drażliwym temacie", ale jego propozycja nie zyskała akceptacji oponenta, który stwierdził, że mamy do czynienia ze "skandalem i złodziejstwem".

Podsumowanie budżetu partycypacyjnego
Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.pl

Piotr Bakalarski