Radny pyta o knajpy i walczy o "piwo pod chmurką"

Warszawa

straż miejskaJaka przyszłość stołecznych klubów?

Kłopoty klubu PKP Powiśle, zabranie koncesji na alkohol Chłodnej 25 czy wreszcie sprzedaż lokalu, w którym działa Plac Zabaw. Warszawa zaczyna żyć problemami stołecznych knajpek, a jeden z miejskich radnych postanowił zapytać prezydent miasta: Czy bez tego typu miejsc stolica nie będzie uboższa i smutniejsza?

Marcin Rzońca (Ruch Palikota) swoimi wątpliwościami postanowił podzielić się z Hanną Gronkiewicz-Waltz, po tym, jak Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania postanowiło sprzedać lokal, w którym wciąż działa popularny klub Plac Zabaw. Jak przekonuje, miasto powinno być przede wszystkim kulturotwórcze i konsekwente w dialogu z najemcami.

Andrzej Rejnson: Dlaczego staje pan w obronie warszawskich klubów?

Marcin Rzońca: Stajemy z Ruchem Palikota w obronie zdrowego rozsądku. W samej interpelacji pytam panią prezydent, czy to, co zrobiło MPO, czyli sprzedaż bez informowania najemcy, jest właściwą procedurą? Czy Pani Prezydent nie uważa, że bez tego typu lokali miasto może być uboższe i smutniejsze?

MPO twierdzi, że najemca został poinformowany o licytacji. Poza tym mamy wolny rynek, wygrywa ten, kto daje więcej.

Jest coś takiego, jak zasada pierwokupu - najemca powinien mieć prawo wykupić ten lokal. Jeżeli czytam, że dostał taką informację na dzień przed złożeniem ofert, to coś jest chyba nie tak. Chyba z dobrego obyczaju powinien dostać informację dostatecznie wcześnie. Pytanie brzmi też, czy nie było możliwości wskazania lokalu zastępczego? Na tym polega współpraca między najemcą, który płaci czynsz, a miastem, czyli właścicielem.

Miasto powinno promować i wspierać prywatne kluby?

Wszystko zależy od tego, jak miasto postrzega swoją rolę. Jeżeli chce być kulturotwórcze i przyjazne, to powinno być konsekwentne w dialogu. Jeżeli w zeszłej kadencji, gdy byłem wiceburmistrzem Śródmieścia, przychodziły wspólnoty i mówiły, że klub jest zbyt głośny albo wylewają się przed niego bywalcy, to siadaliśmy do stołu z właścicielem i upominaliśmy, że tak być nie może.

Jaką strategię powinno w takim razie objąć miasto?

My pytamy czy jedyną ścieżką do ciszy i spokoju w mieście jest polityka represji i notorycznych kontroli. Do nas, jako radnych, wpływają skargi mieszkańców na zakłócanie ciszy i porządku. Moim zdaniem policja i straż miejska powinny reagować, ale nie można straszyć odbieraniem koncesji na alkohol, tak jak w przypadku PKP Powiśle.

Powinno rozmawiać się z właścicielem i określić precyzyjnie zasady.Po pierwszej kontroli w zeszłym tygodniu, przy drugiej mandatów było znacznie mniej. Okazało się, że bywalcy lokalu mogą być zdyscyplinowani, a właściciel może wzmóc ochronę. Nie jest konieczne zabieranie koncesji.

Poza tym problemy nie ominęły też Chłodnej 25, której już zabrano koncesję, wyrugowano fundację "Ja Wisła" z Cypla Czerniakowskiego, kłopoty ma też klub Na Lato.

Problem ma kilka lokali. W całym mieście działa ich dużo więcej.

Mniejsze lub większe kłopoty ma każdy lokal. Mieszkańcy mają chęć odpocząć, a bywalcy nie przychodzą tam przysypiać, tylko raczej się bawić. Zadaniem dla miasta jest pogodzenie tych interesów. Można też tworzyć zagłębia klubowe, tak jak to się stało przy ulicy Mazowieckiej. Nie słyszę, żeby tam były skargi.

Inna sprawa, to że jako partia wspieramy inicjatywę "Piwo pod Chmurką". Chodzi o zmianę ustawy tak, żeby można było pić piwo niskoprocentowe w miejscach publicznych.

ran/roody//mz