"Mamy początek czegoś, co możemy nazwać terroryzmem"

Warszawa

| tvn24Krzysztof Liedel wypowiada się o próbie zamachu na komisariat

Ostatnie dwa wydarzenia, czyli próba zamachu bombowego we Wrocławiu i próba zdetonowania ładunków wybuchowych w Warszawie były zaplanowane, dobrze przygotowane, gorzej przeprowadzone - ocenił ekspert do spraw terroryzmu Krzysztof Liedel z Collegium Civitas.

Eksperci, którzy wypowiadali się o próbie zamachu na komendę policji jednogłośnie stwierdzają, że powinniśmy zacząć realnie myśleć o zagrożeniach terrorystycznych. Według nich zaczynamy mieć realny problem z terroryzmem.

- Nasze środowisko się radykalizuje, zaczyna przybierać niepokojące postacie. Jeżeli potwierdzą się wersje policji, że to było motywowane polityczne - gdzie mamy do czynienia ze środowiskiem anarchistów, to mamy początek czegoś co spokojnie możemy nazwać terroryzmem - mówił na antenie TVN24 Krzysztof Liedel, ekspert do spraw terroryzmu.

- Widać, że to są ludzie próbujący naśladować działania innych. Jest to na pewno niepokojące zjawisko. Będziemy mieć z tym problem. My bardziej obawiamy się terroryzmu międzynarodowego, niż działań wewnętrznych - dodawał.

- Jeżeli to są osoby o skrajnie lewicowych poglądach, to byłoby dość niepokojące, ponieważ środowiska skrajnie lewicowe odwołują się do stosowania przemocy. W Polsce byłoby to coś zupełnie nowego. Jeżelibyśmy mieli motywy polityczne, motywy światopoglądowe to zmierzamy w stronę terroryzmu. Może nie tego, którego najbardziej się boimy, czyli islamskiego, ale ten lewicowy potrafi też być dokuczliwy. W Grecji w latach 2009-2011 średnio raz w tygodniu dochodziło do eksplozji przy obiektach publicznych. To było dotkliwe - komentował z kolei Piotr Niemczyk, były wiceszef wywiadu UOP.

Większa skuteczność działań policji

Zdaniem ekspertów coraz więcej wiadomo o środowiskach, które mogą stanowić potencjalne zagrożenie. Nie jest przypadkiem, że akurat w tym momencie dochodzi do tych zatrzymań i udaremnień. Głównie wynika to z tego, że służby przygotowują się do ważnych wydarzeń w czerwcu i lipcu. - Wszystkie środowiska stanowiące zagrożenie są sprawdzane, inwigilowane. Informatorzy, policjanci pod przykryciem, działają, żeby zdobywać te informacje. Wrocławski przykład pokazuje, że współpraca ze społeczeństwem przynosi efekty - podkreśla Krzysztof Liedel.

- Musimy zdać sobie sprawę z tego, że mechanizm wyparcia (nieprzyjmowania do wiadomości, że w naszym kraju może nam coś grozić - red. ) przeszedł do historii. Mamy teraz problem z realnym zagrożeniem, z realną próbą dokonania zamachów. To jest mechanizm charakterystyczny dla wszystkich społeczności, które nie doświadczyły zamachów - dodaje.

PAP/md/sk