Legia się nie wybroniła. Z Realem bez kibiców

Warszawa

To już pewne. Kibice nie zobaczą na żywo Cristiano Ronaldo i innych gwiazd Realu Madryt przy Łazienkowskiej. UEFA nie przychyliła się do apelacji Legii i nie cofnęła decyzji o zamknięciu jej stadionu na listopadowe spotkanie z hiszpańskim klubem.

Mecz bez publiczności to część kary nałożonej dwa tygodnie temu przez Komisję Dyscyplinarną UEFA. Ma ona związek z zamieszkami do jakich doszło na trybunach 14 września w trakcie spotkania 1. kolejki Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund (0:6).

Legia szukała ratunku kierując sprawą do Komisji Odwoławczej UEFA. Posiedzenie odbyło się w Nyonie. W środowym spotkaniu uczestniczyli także przedstawiciele stołecznego klubu, którzy mieli szansę przedstawić swoje argumenty. Mistrzowie Polski domagali się całkowitego zniesienia kary. Ostatecznie się jej nie udało. Decyzja została podtrzymana.

Lista przewinień

- Kara jest zbyt surowa wobec tego, co się wydarzyło - mówił jeszcze przed wylotem do Szwajcarii dyrektor Legii ds. kontaktu z mediami Seweryn Dmowski. Czym stołeczny klub podpadł UEFA?

Europejska federacja sądziła Legię za burdy na trybunach, odpalanie rac, wrzucanie przedmiotów na boisko, niedostateczną organizację oraz zablokowanie dróg ewakuacyjnych. W pierwszym wyrok, oprócz zamknięcia stadionu, klub został ukarany grzywną w wysokości 80 tys. euro. Spotkanie z Realem zaplanowano na 2 listopada. Będzie to piąta seria spotkań fazy grupowej Ligi Mistrzów.

CZYTAJ WIĘCEJ NA SPORT.TVN24.PL

sport.tvn24.pl/ks/tg