CBA: nowe zawiadomienie w sprawie korupcji przy reprywatyzacji

Warszawa

ShutterstockChodzi o działki przy Placu Defilad

Zawiadomienie o podejrzeniu korupcji i niedopełnienia obowiązków przez byłych urzędników stołecznego ratusza skierowało Centralne Biuro Antykorupcyjne do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Chodzi o działki w obrębie placu Defilad.

- Złożyliśmy nowe zawiadomienie do prokuratury dotyczące możliwych nieprawidłowości przy reprywatyzacji trzech działek w Warszawie, w samym centrum miasta. Nieprawidłowości przy tych reprywatyzacjach wykryliśmy podczas prowadzonej przez nas kontroli. Po jej zakończeniu zapowiadaliśmy, że kolejne sprawy będą znajdowały swój finał w prokuraturze i sądach. To jedno z tych zawiadomień - powiedział PAP Piotr Kaczorek z Wydziału Komunikacji Społecznej CBA.

Sprawę potwierdza Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej. - Zawiadomienie wpłynęło do nas wczoraj (w czwartek - red.). Analizujemy je oraz załączone do niego materiały. Będą zapadały w tej sprawie stosowne decyzje – komentuje krótko.

Chodzi o działki w ścisłym centrum

Chodzi o nieruchomości przy ulicach Zielnej, Złotej, Wielkiej (taki adres formalnie nie istnieje, bo na parcelach m.in. przy ul. Wielkiej stoi Pałac Kultury i Nauki - PAP) i Chmielnej. Jak informuje z komunikacie prasowym Kaczorek, ziemie te zostały oddane w prywatne ręce w 2012 i w 2013 roku, mimo że "zgromadzona dokumentacja wskazywała na brak podstaw prawnych dla reprywatyzacji".

Odpowiedzialni za zwrot mieli być byli pracownicy miejskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami (CBA nie podaje nazwisk).

W komunikacie CBA czytamy, że urzędnicy "w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – poprzez niedopełnienie obowiązków, działając na szkodę interesu publicznego, sporządzili i wydali – z upoważnienia Prezydenta m. st. Warszawy – decyzje o ustanowieniu użytkowania wieczystego wymienionych w zawiadomieniu nieruchomości".

Czyli, mówiąc prościej, według CBA pracownicy miejskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami mogli przyjmować łapówki w zamian za to, że celowo nie dopełniali swoich obowiązków i niedostatecznie analizowali wnioski o ustanowienie użytkowania wieczystego dla nieruchomości przy tych lokalizacjach.

"Jeżeli jest korupcja, niech oskarżają"

W rozmowie z dziennikarzami prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz potwierdziła, że zawiadomienie dotyczy doniesień przede wszystkim o charakterze korupcyjnym. Skomentowała, że sprawdzenie, czy doszło do korupcji, to "w ogóle kwestia działania operacyjnego służb".

- Generalnie rzecz biorąc jest siedem tysięcy ludzi, którzy u mnie pracują, półtora tysiąca w samym ratuszu, a 1560 osób ma moje upoważnienia do wydania decyzji. Od tego są siły operacyjne takie jak CBA czy prokuratura, jeżeli jest korupcja, proszę bardzo niech oskarżają - powiedziała Gronkiewicz-Waltz.Po drugie, jak mówiła prezydent stolicy, urzędnicy, o których mowa w zawiadomieniu, "to są te same osoby", których nazwiska pojawiły się wcześniej w sprawach tzw. dzikiej reprywatyzacji w Warszawie.

- Te osoby zostały zatrudnione przez Prawo i Sprawiedliwość, to jest Jakub R., którego odziedziczyłam po rządach PiS, inne osoby zostały zwolnione dyscyplinarnie i już nie pracują - stwierdziła prezydent stolicy.

Skontrolowali 50 nieruchomości

Jak informowaliśmy na tvnwarszawa.pl, CBA przez kilka miesięcy prowadziło kontrolę w stołecznym ratuszu poświęconą właśnie reprywatyzacji. Sprawdzili zwroty 50 nieruchomości, spośród których 12 miało być przeprowadzone niezgodnie z obowiązującymi przepisami prawa.

Warszawski ratusz nie zgodził się z zarzutami CBA. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz uznała, że kontrola sprawdzała tylko "wybiórcze przypadki", które miały służyć potwierdzeniu określonej tezy.

CBA kontra Gronkiewicz-WaltzTVN24
wideo 2/2

PAP/kw/ran/b