Były wiceprezydent chce wykupić lokal. Status mieszkania zmienił się w trzy dni?

Warszawa

Senat, MJNSprawa wykupu lokalu przy Kopernika

W ciągu kilku dni status lokalu przy ul. Kopernika mógł zmienić się na korzyść przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, który chce go przyłączyć do swojego mieszkania. Tak wynika z pism, które opublikowali członkowie organizacji Miasto Jest Nasze. Urzędnicy zapewniają, że doszło do pomyłki.

W ciągu kilku dni status lokalu przy ul. Kopernika mógł zmienić się na korzyść przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, który chce go przyłączyć do swojego mieszkania. Tak wynika z pism, które opublikowali członkowie organizacji Miasto Jest Nasze. Urzędnicy zapewniają, że doszło do pomyłki.O sprawie wykupu lokalu pisaliśmy w marcu. Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego i były wiceprezydent Warszawy Andrzej Jakubiak chce kupić miejski lokal przy ulicy Kopernika i przyłączyć go do swojego mieszkania.

Sprawa wzbudziła wątpliwości radnych Śródmieścia, chodziło szczególnie o wycenę. Wyłoniony w drodze przetargu biegły wycenił 25-metrowe mieszkanie na 97 000 złotych. To oznaczało, że metr kwadratowy lokalu kosztowałby około 3900 zł. Wraz z udziałem w gruncie (około 46 000 zł) cena byłaby wyższa - 144 000 za całą nieruchomość i około 5800 zł za metr kwadratowy.

Były wiceprezydent chciał kupić lokal miejski. Radni kwestionują wycenę

CZYTAJ WIĘCEJ O TEJ SPRAWIE.

Dwa pisma, różna treść

Radni z komisji rewizyjnej dzielnicy zwracają uwagę, że ważny jest również status mieszkania. Urzędnicy uznali, że nie jest to lokal samodzielny. - Tych samodzielnych miasto nie sprzedaje, tylko kieruje tam osoby czekające w ogromnych kolejkach po mieszkania komunalne - mówi „Gazecie Stołecznej” Jan Śpiewak, śródmiejski radny z komitetu Miasto Jest Nasze. - Z kolei pomieszczenia uznane za niesamodzielne ich sąsiad może kupić z wolnej ręki, bez przetargu, według wyceny biegłego – dodaje.I tutaj pojawił się pewien problem. Jak poinformowało MJN na popularnym portalu społecznościowym, Zakład Gospodarowania Nieruchomościami, który zarządza lokalami w dzielnicy, przedstawił dwa pisma, których treść jest sprzeczna.Z datowanego na 28 marca wynika, że lokal „może zostać zagospodarowany jako odrębna nieruchomość”. Z kolei w piśmie z pieczątką z 1 kwietnia tego roku czytamy, że lokal „nie może zostać zagospodarowany jako odrębna nieruchomość”. Dalej padają powody: brak w przedpokoju wentylacji grawitacyjnej i fakt, że od sąsiedniego oddziela go „nietrwała przegroda ścienna”, więc mogą zostać połączone.

"Błąd w piśmie"

Skąd ta zmiana? Z tym pytaniem skierowaliśmy się do Zakładu Gospodarowania Nieruchomościami.

- Pracownik ZGN popełnił błąd w piśmie wewnętrznym z 28 marca nie opisując precyzyjnie sytuacji. Lokal nie może zostać zagospodarowany jako samodzielny, ponieważ stoją na przeszkodzie dwie kwestie opisane w piśmie z 1 kwietnia – tłumaczy Bartosz Skorupa z ZGN Śródmieście. - Lokal mógłby zostać zagospodarowany jako odrębny, gdyby te dwa czynniki zostały wyeliminowane. To jest teoretycznie możliwe, ale ekonomicznie całkowicie nieuzasadanione. Koszt takiej przebudowy byłby nieproporcjonalny do wartości lokalu – dodaje.Podkreśla również, że już w piśmie z 17 stycznia 2014 r. kierowanym do Wydziału Zasobów Lokalowych dla Dzielnicy Śródmieście ZGN informował, że lokal nie spełnia kryteriów by być uznanym za samodzielny. - Nie możemy więc mówić o zmianie decyzji pomiędzy 28 marca, a 1 kwietnia – przekonuje Skorupa.

Skarga na radnych

Z kolei w rozmowie z „Gazetą Stołeczną” dyrektor ZGN Małgorzata Mazur powiedziała, że trudno będzie wyjaśnić wątpliwości z samym urzędnikiem podpisanym pod sprzecznymi pismami, bo jest na emeryturze i sprawy nie pamięta.Jak informuje dziennik, Andrzej Jakubiak płaci już czynsz za kawalerkę, ale wciąż jej nie wykupił. Napisał też skargę na śródmiejskich samorządowców do przewodniczącego rady dzielnicy. "(...) W konsekwencji muszę nadal ponosić pełne koszty związane z lokalem, z którego w najmniejszym stopniu z uwagi na jego stan techniczny nie korzystam". Jakubiak informuje również, że skieruje sprawę do Najwyższej Izby Kontroli, by ta zbadała działania radnych.

ran/r