Bunt pracowników modnej burgerowni. Nie ma porozumienia z właścicielem

Warszawa

tvnwarszawa.plNie doszło do porozumienia

Nie udało się dojść do porozumienia pracownikom i właścicielowi wegetariańskiego lokalu Krowarzywa przy ulicy Hożej. Nie mogą się dogadać głównie w sprawie przywrócenia do pracy jednej ze zwolnionych osób.O konflikcie w modnej, hipsterskiej burgerowni pisaliśmy już w poniedziałek. Poszło między innymi o umowy i zarobki: - żądamy umów o pracę, godnych płac, likwidacji monitoringu i uznania związku zawodowego - mówili pracownicy.

Po nieudanych rozmowach w poniedziałek dwa lokale skupione pod tą marką były zamknięte. We wtorek rano strony usiadły do stołu, żeby poszukać rozwiązania.

"Bronić praw pracowników"

- Nie doszliśmy do porozumienia. Teraz jako związek zawodowy uzgadniamy nasze stanowisko, które przedstawimy mediom - powiedział tvnwarszawa.pl chwilę po godz. 14 Maciej, jeden z pracowników, który brał udział w negocjacjach z właścicielem.Jak zaznacza, ich kluczowym postulatem było przywrócenie do pracy jednego z kolegów. - W sprawie wynagrodzenia i umów pracodawca proponował też pewne rozwiązania, które nie były satysfakcjonujące. Chodzi o umowy o pracę na dwa miesiące, przy których mogłoby dojść do ich rozwiązania bez podania przyczyny. Nie moglibyśmy wtedy w satysfakcjonujący sposób bronić naszych praw – przekonuje nasz rozmówca.Jego zdaniem brak porozumienia oznacza, że nie pracują już w lokalu przy Hożej. – Jeszcze w poniedziałek rano, gdy przyszliśmy do lokalu, by przedstawić nasze stanowisko, usłyszeliśmy, że możemy iść do domu i już tu nie pracujemy. Potem jednak toczyły się rozmowy. Ale skoro nie doszliśmy teraz do porozumienia, to rozumiem, że jest to podtrzymanie decyzji o naszym zwolnieniu – twierdzi Maciej.

"Uniemożliwili funkcjonowanie lokalu"

Pracodawca potwierdza, że do porozumienia nie doszło. - Chcemy, żeby lokal przy ulicy Hożej był otwarty. Uznaliśmy powstanie związku zawodowego i oferujemy pracownikom spełnienie części postulatów. Nie zgadzamy się na przywrócenie do pracy zwolnionej osoby – powiedział ok. godz. 14 Krzysztof Bożek, współwłaściciel restauracji Krowarzywa.Dodaje, że problem dotyczy lokalu przy Hożej. Ten przy Marszałkowskiej ma działać, tylko ze względów technicznych będzie otwierany w godzinach późniejszych.W wysłanym do mediów oświadczeniu oznajmił też, że zwolniony pracownik nie spełniał oczekiwań. "Nie wywiązywał się należycie ze swoich obowiązków służbowych. Dla nas bezcenne są najwyższa jakość naszych produktów oraz obsługi klientów. Zatrudniliśmy nowego menedżera restauracji i przeorganizowaliśmy pracę w lokalu. Zainstalowaliśmy system monitoringu wizyjnego, dzięki czemu możemy zagwarantować jeszcze lepszą jakość dań oraz serwisu. To spotkało się z niezadowoleniem pozostałej części załogi" – twierdzi Bożek.

"Jesteśmy przekonani, że zapewniamy pracownikom wyjątkowe i przyjazne miejsce pracy, a oferowane wynagrodzenie wynoszące od 14 do 22 zł netto za godzinę, jest bardzo konkurencyjne, znacznie powyżej średniej rynkowej" - dodaje.I zaznacza, że mimo podjętych prób "wyjaśnienia nowych standardów pracy, pracownicy odmówili wykonywania pracy, tym samy uniemożliwili funkcjonowanie restauracji".

TAK WYGLĄDAŁ STRAJK W PONIEDZIAŁEK:

ran//ec

Krowarzywa - strajk zespołu modnej burgerowni
Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.pl