"Temat parkowania sprowadzono do absurdu, a to realny problem"

Warszawa

Patryk Jaki o słupkachTVN24
wideo 2/4

- Nie montujemy słupków tam, gdzie są legalne miejsca postojowe. Stawiamy je tylko wtedy, kiedy łamane są przepisy - przekonuje Zarząd Dróg Miejskich, które włącza się w dyskusję o parkowaniu w Warszawie. Drogowcy podkreślają, że koronnym argumentem za stawianiem słupków jest bezpieczeństwo pieszych.

Słupki są jednym z tematów warszawskiej kampanii wyborczej. W poniedziałek ostro skrytykował je (nie po raz pierwszy zresztą) Patryk Jaki - twierdząc, że "upokarzają kierowców". Potem w obronę wzięło je Miasto Jest Nasze - przekonując, że uniemożliwiają nielegalne parkowanie i chronią pieszych. Do dyskusji, w dość nietypowy sposób, włączył się w poniedziałek także Zarząd Dróg Miejskich.

Satyrycznie o parkowaniu

"Delegacja ZDM wybrała się w odwiedziny do miast, które mogą służyć za wzór dla Warszawy. Szukamy rozwiązań, jak można wykorzystać chodniki, aby zmieściło się na nich jak najwięcej samochodów. Na początek Bejrut" - napisali urzędnicy na Twitterze i Facebooku, załączając poniższe zdjęcie:

Podobnych wpisów było więcej. - Wielokrotnie przedstawialiśmy argumenty merytoryczne dotyczące stawiania słupków. Wydaje nam się jednak, że te argumenty do części opinii nie docierają skutecznie. Dlatego dziś pozwoliliśmy sobie na satyrę, bo być może ona będzie bardziej skuteczna - komentuje Karolina Gałecka, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich.

Drogowcy we wpisach zamieszczanych w mediach społecznościowych podkreślają, że są gotowi - po wyborach - do rozmów o tym, jak powinno się wykorzystać przestrzeń zajmowaną dotąd przez chodniki, "aby nikt nie czuł się upokorzony".

- My naprawdę nie jesteśmy zwolennikami słupków i często to podkreślamy, ale z przykrością muszę powiedzieć, że część z kierowców nie respektuje ani przepisów, ani znaków drogowych i słupki są jedyną skuteczną metodą, która może powstrzymać przed parkowaniem w miejscach niedozwolonych - mówi Gałecka.

Po pierwsze - bezpieczeństwo

Jako koronny argument w obronie słupków drogowcy wymieniają bezpieczeństwo pieszych, którymi często są także sami kierowcy i ich bliscy - w tym dzieci. Parkując na chodniku albo w rejonie pasów ograniczamy widoczność i pośrednio możemy stać się sprawcami wypadków - tłumaczy rzeczniczka ZDM. Podkreśla, że w Warszawie nieraz słyszymy o potrąceniu pieszego na chodniku, czyli tam, gdzie teoretycznie powinien czuć się bezpieczny.

Jako drugi argument za słupkami drogowcy wskazują przepisy ruchu drogowego. - Nie montujemy przecież słupków tam, gdzie znajdują się legalne miejsca postojowe. Nie zabieramy tych miejsc. Montujemy słupki tam, gdzie łamano przepisy - przekonuje nasza rozmówczyni.

Ostatnia rzecz, o której wspomina Gałecka to dbanie o infrastrukturę. Chodzi głównie o chodniki, na które remonty - jak przekonuje rzeczniczka - miasto wydaje duże środki. - Niestety tam, gdzie nie zamontujemy słupków, często szybko pojawiają się zniszczenia i trzeba wydawać kolejne miliony na nowe remont - podkreśla.

Prośba mieszkańców i innych służb

Drogowcy przekonują, że postawienie słupków nieraz sugerują inne służby, na przykład policja. Jako dowód publikują w mediach społecznościowych pismo z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej, w którym funkcjonariusze apelują o rozważenie możliwości postawienia słupków przy Puławskiej 182, w rejonie zatoki przystankowej. - Często stawiamy słupki na prośbę samych mieszkańców - mówi Gałecka.

Taka sytuacja miała miejsce na przykład przy Madalińskiego, gdzie konferencję o słupkach zorganizował w sobotę Patryk Jaki, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta. Jak informowała "Gazeta Stołeczna", piesi mieli problem ze swobodnym korzystaniem z chodnika w tamtym miejscu, dlatego w budżecie partycypacyjnym zgłosili pomysł ustawienia na nim słupków.

Zdjęcie na stronie głównej: ZDM Warszawa

kw/b