Najnowsze

Topnieją lodowce, płoną lasy. "Jesteśmy naprawdę blisko, na krawędzi"

Najnowsze


Klimat zmienia się szybciej niż świat roślinny jest w stanie się adaptować - mówił we "Wstajesz i wiesz" na antenie TVN24 prof. Szymon Malinowski, fizyk atmosfery. Zaznaczył, że wiemy, jakie będą konsekwencje naszych działań, ale nic sobie z tego robimy.

Klimatolog Jason Box z Geologicznego Instytutu Badawczego Danii i Grenlandii zajmujący się lodowcami opisał rok 2019 jako wyjątkowy dla topnienia pokrywy lodowej Grenlandii. - W tym roku proces topnienia rozpoczął się mniej więcej 3-5 tygodni wcześniej niż w poprzednich latach - powiedział.

Lód na Grenlandii znika w ekspresowym tempie

Fala upałów, która przewinęła się przez Europę pod koniec lipca, dotarła do Grenlandii, doprowadzając do masowego topnienia śniegu. W środę, 31 lipca przez topnienie do oceanów dostało się ponad 10 miliardów ton (czyli 10 gigaton) lodu. Kolejnego dnia (1 sierpnia) ta wartość jeszcze wzrosła - do 11 miliardów ton. Dokładnie ile, trudno jednak obliczyć. Od 2 sierpnia sytuacja zaczęła się poprawiać. Szacuje się, że przez cały lipiec strata wyniosła około 197 miliardów ton. Z samej Grenlandii.

Jeden miliard ton straconego lodu odpowiada 400 tysiącom basenów olimpijskich - tłumaczy Duński Instytut Meteorologiczny. Dodatkowo 100 miliardów ton odpowiada wzrostowi globalnego poziomu mórz o 0,28 milimetra.

Lód topnieje na Grenlandii (PAP/EPA/NASA EARTH OBSERVATORY HANDOUT)PAP/EPA/NASA Earth Observatory HANDOUT
Bilans dzienny mapy powierzchniowej Grenlandii (polarportal.dk)polarportal.dk

- Lód na Grenlandii już od lat topnieje szybciej niż zwykle. Tylko teraz jedne z takich dużych "events", tak się nazywa po angielsku takie sytuacje, w których to topnienie jest bardzo intensywne, zauważyły media - mówił we "Wstajesz i wiesz" na antenie TVN24 profesor Szymon Malinowski, fizyk atmosfery z Instytutu Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Dodał, że przegrzewamy Ziemię, a lód na największej wyspie na świecie topnieje, bo jest coraz cieplej, szczególnie w rejonie Arktyki.

- Ta woda spływa do morza, morze się podnosi i takie są konsekwencje - podkreślił.

CZYTAJ O TOPNIEJĄCEJ GRENLANDII

Przegrzewanie klimatu

- Procesy naturalne, wszystkie, które w tej chwili zachodzą w skali astronomicznej, prowadziłyby do ochładzania klimatu, do tego, że Ziemia powolutku staczałaby się w nową epokę lodowcową. Możemy powiedzieć, że nasz wpływ jest 110 procent. Bo gwałtownie zmieniliśmy trend. Wiadomo dlaczego, wiadomo jak się to dzieje, wiadomo jakie są konsekwencje, ale sobie nic z tego nie robimy - mówił naukowiec.

Tłumaczył, że przegrzewanie klimatu jest bezpośrednio związane z działalnością człowieka i tym, w jaki sposób zbudowaliśmy naszą cywilizację i gospodarkę. Gospodarka musi rosnąć, co oznacza, że zużywa się coraz więcej zasobów, coraz więcej energii i coraz bardziej wpływa się na naszą planetę.

- Teraz dotarliśmy do granicy, której już nie da się nie zauważyć, bo wyczerpaliśmy wszystkie zasoby, które mogą się odnowić i to już wielokrotnie - mówił profesor Malinowski.

CZYTAJ RAPORT O KRYZYSIE KLIMATYCZNYM

Co możemy zrobić?

- To wszystko zależy od nas. Cały czas możemy doprowadzić do zrównoważenia - powiedział profesor.

- Wszystko, co prowadzi do wzrostu zawartości dwutlenku węgla w atmosferze jest absolutnie nie do przyjęcia - mówił Malinowski. Dodał, że musimy przestać wydobywać paliwa kopalne, choć są one podstawą naszej cywilizacji.

- Warto jednak rozważyć kwestie energetyki jądrowej, oczywiście nie jako podstawowego źródła energii - zaznaczył. Tłumaczył, że niektóre procesy cywilizacyjnie nie utrzymają się przy pomocy źródeł, które nie są pewne. Według Malinowskiego najważniejsze jest oszczędzanie energii. - Musimy płacić za szkody środowiskowe, to nas zmusi do oszczędności - dodał.

- Klimat zmienia się szybciej niż świat roślinny jest w stanie się adaptować. Mówimy o pożarach na Syberii. Są też potężne pożary w Indonezji, które powstają z tego powodu, że osuszyliśmy tam bagna i pali się torf. Były pożary na Grenlandii - wyliczał fizyk atmosfery. - To wszystko dzieje się na naszych oczach, na skalę bezprecedensową - podkreślił.

- Dla nas, jak sobie wyjdziemy nad Wisłę, wszystko wydaje się w porządku - piaseczek wyszedł, wody nie ma. Ale woda cały czas jest w kranie, zaopatrzenie cały czas jest w sklepie, prąd jest w gniazdku, telewizor gra. Jesteśmy naprawdę blisko, na krawędzi - podsumował prof. Malinowski.

Posłuchaj całej rozmowy z profesorem Szymonem Malinowskim, fizykiem atmosfery:

Autor: ml,anw/aw / Źródło: tvn24, polarportal.dk, tvnmeteo.pl, Reuters

Źródło zdjęcia głównego: nikolabelopitov/pixabay