Dziennikarze na celowniku prokuratury

12 stycznia 2010
TVN/TVN24/Fot.PAPMateriał "Faktów" z dnia 11.01.2009 roku

Śledczy oskarżają dziennikarzy. Krzysztof Skórzyński z TVN24 i Mariusz Gierszewski z Radia Zet usłyszeli od krakowskich prokuratorów, że popełnili przestępstwo ujawniając w przygotowanym wspólnie materiale tajemnicę śledztwa. Eksperci i politycy nie kryją oburzenia: To zamach na wolność słowa - mówią zgodnie. Zaniepokojony jest też prezydent. - Bez kontroli mediów władza ulega pokusie nadużyć - ostrzega Lech Kaczyński.

Dziennikarz Radia ZET zarzut ujawnienia protokołu ze śledztwa usłyszał we wtorek (dzień wcześniej to samo śledczy zarzucili dziennikarzowi TVN24).

- Prokurator przedstawił Mariuszowi G. zarzut publicznego rozpowszechnienia bez zezwolenia od 4 stycznia 2009 r. w Radiu ZET i na portalu stacji wiadomości z postępowania przygotowawczego prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie - powiedział prok. Janusz Hnatko z tamtejszej prokuratury.

I dodał, że w szczególności chodzi o fragmenty zeznań świadka.

Nie przyznają się

W poniedziałek rzeczniczka krakowskiej prokuratury Bogusława Marcinkowska wskazywała na identyczne powody postawienia zarzutów Krzysztofowi Skórzyńskiemu. On także usłyszał, że naruszył art. 241 kodeksu karnego. W jego przypadku chodziło o "publiczne rozpowszechnienie bez zezwolenia wiadomości z postępowania w telewizyjnym wydaniu programu "Fakty", a także na tvn24.pl".

Obaj dziennikarze nie przyznali się do winy i odmówili składania zeznań. Jak przekonują, nie naruszyli prawa, a tylko informowali społeczeństwo. – Robiłem to, do czego jestem powołany – podkreślił Skórzyński.

Daleki odprysk afery gruntowej

O jakie śledztwo chodzi? 4 stycznia ub. roku dziennikarze TVN24 i Radia ZET opublikowali materiał dotyczący zeznań prokuratorów w sprawie przecieku z akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa.

Dowodzili w nim, że prokurator Jerzy Engelking, najbliższy współpracownik ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, mimo braku dowodów, na słynnej konferencji prasowej wskazał Janusza Kaczmarka jako źródło przecieku w akcji CBA.

Powoływali się przy tym na zeznania śledczych badających tę sprawę, które ci złożyli w rzeszowskiej prokuraturze (prowadzi ona śledztwo w związku z domniemanym przekroczeniem uprawnień przez prokuratorów, funkcjonariuszy ABW i CBA w sprawie przeciwko byłemu szefowi MSWiA Januszowi Kaczmarkowi oraz dotyczące multimedialnej konferencji wiceprokuratora generalnego Jerzego Engelkinga w 2007 r.).

Równi i równiejsi

Mecenas Łukasz Chojniak w rozmowie z tvn24.pl podkreślał, że działanie krakowskiej prokuratury jest działaniem niespotykanym. Do tej pory bowiem śledczy - w podobnych sprawach - nie wszczynali albo umarzali podobne postępowania. - Uznawano, że to nie dziennikarz popełnia przestępstwo. Informacje, które otrzymał, ma od swojego źródła, które stoi za przeciekiem - powiedział Chojniak.

W 2008 r. - jak podał mecenas - żaden sąd nie skazał nikogo z art. 241 kodeksu karnego. W latach poprzednich były to jednostkowe przypadki.

W głośnej sprawie byłego szefa prezydenckiej kancelarii Piotra Kownackiego, który miał być źródłem przecieku informacji z raportu ABW ws. incydentu w Gruzji do "Dziennika", nie oskarżono dziennikarzy.

- Nie złamali prawa, wykonywali tylko swoje obowiązki - broni reporterów mecenas Piotr Kruszyński, reprezentujący dziennikarza TVN24.

- Stawianie prokuratorskich zarzutów dziennikarzom dlatego, że ujawnili prawdę, mnie przypomina najgorsze praktyki państwa, z którymi myślałem, że skończyliśmy w roku 1990 - dodaje mec. Kruszyński.

Adwokat podkreśla, że jeśli dziennikarz ma informacje dotyczące ważnych spraw politycznych, które interesują opinię publiczną - to je ujawnia. - To jest to jego obowiązek i jest to zgodne z zasadami etyki, misją, do której został powołany. Stawianie zarzutów jest rzeczą absolutnie bulwersującą i trzeba się temu zdecydowanie przeciwstawić - podsumowuje prawnik.

Prezydent w obronie wolności słowa

W obronie dziennikarzy stanął też prezydent Lech Kaczyński. W specjalnym komunikacie przypomniał, że bez kontroli mediów władza ulega pokusie nadużyć. "Mój poważny niepokój budzi kolejna sprawa, w której dziennikarzowi stawia się zarzut ujawnienia tajemnicy państwowej" - napisał prezydent.

"Prokuratura ma obowiązek ścigania takich przestępstw. Wątpliwości musi budzić jednak sytuacja, w której zarzuty stawia się nie bezpośrednim sprawcom przecieku tylko dziennikarzom, którzy wykonując swoją pracę przekazują uzyskane informacje społeczeństwu. Prawo musi być przestrzegane, ale jego egzekwowanie nie powinno zagrażać wolności słowa".

Sprawą dziennikarzy zajął się też Rzecznik Praw Obywatelskich i Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

Również politycy z obu stron sceny politycznej twierdzą, że odpowiadać powinni autorzy przecieku, czyli najprawdopodobniej ktoś z prokuratury, a nie dziennikarze, którzy zgodnie ze swoim obowiązkiem ujawnili sprawę.

- To dziwna sytuacja, kiedy zarzuty stawia się dziennikarzom. Przecież dowiedzieli się o tym z prokuratury (o treści zeznań śledczych ws. przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa - red.), nie sadzę, żeby znaleźli te zeznania - jeśli były prawdziwe - na śmietniku - powiedział były szef MSWiA, a obecnie poseł Polski Plus Ludwik Dorn.

Poseł PO Sebastian Karpiniuk: - Zawód dziennikarza polega na tym, żeby informować opinię publiczną o wszelkich wątpliwościach, o których społeczeństwo nigdy by się nie dowiedziało, gdyby nie media. Trudno jest politykowi krytykować prokuraturę, ale w tej sytuacji mogę jednoznacznie powiedzieć, że jest to skandal.

Kaganiec dla dziennikarzy

Decyzję krakowskich śledczych potępiła też grupa TVN. W wydanym oświadczeniu podkreśliła, że przerzucanie na dziennikarzy odpowiedzialności za ujawnianie tajemnic, to "założenie dziennikarzom kagańca".

"Grupa TVN przyjmuje z wielkim niepokojem próbę zamknięcia ust dziennikarzom przez prokuraturę w Krakowie. Postawienie zarzutu dziennikarzowi TVN24 za to, że opublikował informacje z dochodzenia dotyczącego afery gruntowej pokazuje, że walka o wolność słowa, podstawową wartość w demokratycznym społeczeństwie, jest wciąż aktualnym wyzwaniem" - stwierdziło w specjalnym oświadczeniu kierownictwo TVN.