Ze świata

Emilewicz: Timmermans doskonale rozumie, co wynegocjował Morawiecki

Ze świata

[object Object]
Morawiecki: w interesie krajów UE jest to, aby zmiany energetyczne w Polsce zachodziły bezboleśnietvn24bis
wideo 2/2

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej do spraw Europejskiego Zielonego Ładu Frans Timmermans doskonale rozumie, co wynegocjowała Polska na ubiegłotygodniowym szczycie w sprawie neutralności klimatycznej - oceniła po rozmowach w Brukseli minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

Kilka dni po wyznaczeniu przez Radę Europejską celu neutralności klimatycznej do 2050 roku dla Unii Europejskiej, z zastrzeżeniem, że Polska nie może się zobowiązać na razie do wdrożenia tego celu, doszło do spotkania wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej do spraw Europejskiego Zielonego Ładu Fransa Timmermansa z minister rozwoju Jadwigą Emilewicz.

- Myślę, że on doskonale rozumie to, co wynegocjował pan premier Morawiecki w ubiegłym tygodniu, że nie jest to powiedzenie "nie", tylko to jest powiedzenie o zdolnościach technologicznych i finansowych Polski na dojście do celu neutralności klimatycznej - relacjonowała po rozmowach Emilewicz.

Komisja Europejska ma na początku przyszłego roku wyjść z projektami między innymi Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST), który ma wspierać regiony najmocniej narażone na negatywne skutki zmian koniecznych, by dojść do neutralności klimatycznej.

Brak jasności w tej spawie był główną przyczyną polskiego sprzeciwu na szczycie Unii Europejskiej.

"Nie musimy mu tego tłumaczyć"

Frans Timmermans, który w poprzedniej Komisji Europejskiej zajmował się praworządnością, był do tej pory na kolizyjnym kursie z władzami w Warszawie. Jadwiga Emilewicz wyszła ze spotkania z nim z pozytywnymi odczuciami.

- Nie mamy tylko tematów, które nas dzielą z panem przewodniczącym, ale jest bardzo dużo tematów, które nas łączą. Jego doświadczenie regionów węglowych jest głębokie. Ma znajomość Śląska i nie tylko. Nie musimy mu tego tłumaczyć. Nie musimy tłumaczyć też polskiego systemu energetycznego - zauważyła.

Zdaniem minister przez najbliższe sześć miesięcy problematyczną kwestią nie będzie ustalenie wielkości funduszu na transformację, ale tego, gdzie mają trafiać środki. Warszawa sprzeciwia się temu, by FST był kierowany przede wszystkim do małych i średnich firm, bo nad Wisłą to giganci, do jakich zaliczają się wytwórcy energii elektrycznej, będą potrzebowali funduszy na przestawienie się z elektrowni węglowych na inne źródła mocy.

- My oczekujemy wsparcia dla dużych przedsiębiorstw, bo to one muszą udźwignąć w największym stopniu ciężar transformacji energetycznej. Wiceprzewodniczący Timmermans doskonale to rozumiał – opowiadała minister.

- Przy słabo określonych kryteriach możemy sobie wyobrazić sytuacje, w której jeden czy drugi zakład produkcyjny w Bawarii będzie się doskonale kwalifikował do Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, konkurując z polskimi firmami ze Śląska czy ze wschodniej Wielkopolski – zaznaczyła Jadwiga Emilewicz.

Pięć scenariuszy dojścia do neutralności klimatycznej

Minister rozwoju relacjonowała, że w środę rządowy komitet ds. europejskich dyskutował nad przygotowaną przez resort rozwoju strategią dojścia do gospodarki neutralnej dla klimatu.

Trzy z pięciu scenariuszy, mówiła, zakładają możliwość dojścia do neutralności w 2050 roku, jeśli odpowiednio rozwiną się technologie między innymi wykorzystania wodoru jako surowca energetycznego. Dwa pozostałe scenariusze mówią o wydłużeniu dojścia do celu neutralności o 20 lat.

Jadwiga Emilewicz zwracała uwagę na polską specyfikę, m.in. to, że 40 proc. energii w Polsce jest konsumowane przez indywidualnych odbiorców, a liczba domów jednorodzinnych też wskazuje na niestandardową strukturę mieszkalnictwa.

To wraz z koniecznością ocieplania bloków z wielkiej płyty przekłada się na potrzeby inwestycyjne nad Wisłą. Polska oczekuje, że w funduszach spójności oraz w środkach na transformację energetyczną Europy znajdzie się specjalna ścieżka finansowania na poprawę efektywności energetycznej budynków i instalacje OZE.

Jak podkreślała minister jest też pytanie dotyczące "zielonych obligacji", czy będą się one wliczały do długu publicznego czy nie. Za ich pomocą rząd mógłby finansować niektóre projekty, ale jeśli wliczałyby się one do długu publicznego, ograniczonego w Polsce przez konstytucję, to wówczas realizacja projektów byłaby ograniczona.

Autor: asty//dap / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak

Pozostałe wiadomości