TVN24 Biznes | Ze świata

"Facebook Papers": algorytmy miały promować niektóre z najgorszych treści

TVN24 Biznes | Ze świata

Autor:
kris/ams
Źródło:
PAP

Algorytmy Facebooka świadomie i systematycznie miały promować "niektóre z najgorszych" i najbardziej kontrowersyjnych treści. Miało się to dziać na przestrzeni wielu lat - podaje amerykański dziennik "Washington Post". Gazeta powołuje się na dokumenty wewnętrzne firmy, które znane są jako "Facebook Papers".

Według gazety jednym ze źródeł problemów było wprowadzenie przez Facebooka w 2017 r. nowych sposobów reagowania na wyświetlane posty: do zwykłych "polubień" dodano ikonki emoji wyrażające emocje od gniewu do śmiechu. Decydując o tym, które treści powinny być promowane, mechanizmy Facebooka "wyceniały" emoji na pięć punktów, podczas gdy "lajk" - tylko na jeden.

"To może nieopatrznie otworzyć drogę do większej ilości spamu/nadużyć/clickbaitu" - zgłosił wówczas jeden z pracowników firmy, sugerując, że w ten sposób Facebook może przyczynić się do wzrostu polaryzacji. Inny w odpowiedzi stwierdził, że "to możliwe", choć zapewnił, że Facebook pracuje nad tym, by zmniejszyć te efekty.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Algorytmy Facebooka

Jak się okazało, działania te nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Przeprowadzone w 2019 r. wewnętrzne badanie Facebooka wykazało, że posty z największą liczbą "gniewnych" emoji zdecydowanie częściej zawierały dezinformację i niskiej jakości informacje.

"To oznacza, że Facebook przez trzy lata systematycznie promował niektóre z najgorszych treści na swojej platformie, czyniąc je bardziej widocznymi dla użytkowników i rozpowszechniając je na znacznie szerszą widownię" - pisze "Washington Post".

Pracownica Facebooka w brytyjskim parlamencie

W poniedziałek to samo mówiła w brytyjskim parlamencie była pracownica Facebooka Frances Haugen, która wyniosła z firmy dziesiątki tysięcy wewnętrznych dokumentów, przekazując je 17 amerykańskim mediom.

- Gniew i nienawiść jest najłatwiejszym sposobem na wzrost na Facebooku - powiedziała Haugen.

Dokumenty przekazane przez sygnalistkę posłużyły jako podstawa dla serii artykułów sugerujących, że Facebook był świadomy szkodliwego wpływu swojej platformy - m.in. w podżeganiu do nienawiści, radykalizacji, a także o psychologicznych szkodach dla dzieci - lecz nie chciał lub nie potrafił temu adekwatnie zaradzić.

Komentarz szefa Facebooka

W poniedziałek publikacje te potępił szef Facebooka Mark Zuckerberg podczas prezentacji kwartalnego raportu dotyczącego wyników finansowych firmy.

- Krytyka w dobrej wierze pomaga nam się poprawiać, ale moim zdaniem to, co widzimy teraz, jest skoordynowanym wysiłkiem selektywnego użycia dokumentów, by nakreślić fałszywy obraz naszej firmy - stwierdził.

Mimo potężnej fali krytyki portalu w ostatnich tygodniach wyniki Facebooka za trzeci kwartał 2021 r. pokazały, że nie odbiła się ona na zyskach firmy. Spółka zanotowała 29 mld dolarów przychodów - 35 proc. więcej niż w tym samym kwartale 2020 r. - oraz 9,2 mld zysku (wzrost o 17 proc.).

Autor:kris/ams

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości