Zakaz lotów nad Polską przedłużony. Jest nowa data

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
mb
Źródło:
TVN24 Biznes, PAP
Mikosz: branża lotnicza jest w stanie śmierci klinicznejTVN24
wideo 2/6
TVN24Mikosz: branża lotnicza jest w stanie śmierci klinicznej

Zakaz ruchu lotniczego na terytorium Polski został przedłużony do 23 maja. Tak wynika z rozporządzenia Rady Ministrów, które podpisał premier Mateusz Morawiecki. Niektóre linie lotnicze w Europie postanowiły wznowić loty, ale według ekspertów powrót do normalności zajmie lata.

Aktualnie obowiązujące rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie zakazów w ruchu lotniczym utraci moc z dniem 9 maja br. Nowe przepisy wejdą w życie z dniem 10 maja, a utracą moc z dniem 23 maja br.

Zakaz nie dotyczy rejsów realizowanych na zlecenie premiera, czarterowych realizowanych przez obcych przewoźników lotniczych na zlecenie państw obcych w celu powrotu ich obywateli. Na liście wyjątków są również między innymi statki powietrzne lądujące w celu zabrania lub pozostawienia towarów lub poczty.

ZOBACZ ROZPORZĄDZENIE

LOT odwołał rejsy

Polskie Linie Lotnicze LOT już wcześniej poinformowały, że odwołują wszystkie loty pasażerskie, krajowe i międzynarodowe, do 31 maja włącznie.

"W nawiązaniu do niestabilnej sytuacji na międzynarodowych rynkach lotniczych oraz licznych obostrzeń związanych z przemieszczaniem w dobie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, Zarząd PLL LOT podjął decyzję o przedłużeniu zawieszenia połączeń lotniczych" - czytamy.

"W tej trudnej sytuacji bezpieczeństwo i komfort naszych pasażerów stawiamy na pierwszym miejscu. Dlatego wprowadziliśmy nową procedurę wymiany biletów, która umożliwia elastyczną zmianę terminu lub trasy lotu nawet w okresie najbliższych dwóch lat" - dodano.

Przewoźnik podał, że bilet na rejsy realizowane przez Polskie Linie Lotnicze LOT w terminie od 15 marca do 31 maja br., można zamienić na voucher - ważny przez rok od momentu jego otrzymania. Ponadto klienci mogą przesunąć termin podróży, jednak maksymalnie rok od pierwotnej daty wylotu. LOT wskazał, że bilet na odwołany lot można także zamienić na przelot na zupełnie innej trasie.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

Wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin przyznał w czwartek w RMF FM, że rząd musi pomóc PLL LOT. Jak dodał, w tej sprawie prowadzone są rozmowy z Polskim Funduszem Rozwoju i Bankiem Gospodarstwa Krajowego.

Linie wznawiają loty

Niektóre linie wznawiają jednak rejsy. Od 1 maja niskokosztowe linie Wizz Air zaczęły ponownie oferować loty pasażerskie z Wiednia i podlondyńskiego lotniska w Luton, z powrotem otwierając połączenia m.in. z Dortmundem, Eindhoven, Sofią, Bukaresztem i Lizboną. Nie oznacza to jednak powrotu do normalności. Aby wylądować w Wiedniu i uniknąć kwarantanny na miejscu, należy przedstawić negatywny wynik testu na koronawirusa - test musi być przeprowadzony w ciągu czterech ostatnich dni. Aby przystosować się do wymogów, wiedeńskie lotnisko oferuje przeprowadzenie testu na miejscu. Kosztuje on 190 euro, a na wyniki trzeba czekać około trzech godzin. - Zaczęliśmy tę usługę w poniedziałek i popyt jest wysoki. W ciągu pierwszego dnia przeprowadziliśmy 70 testów, w kolejnych dniach było podobnie - mówi PAP rzecznik lotniska Peter Kleemann. Jak zaznacza, mimo wznowienia lotów komercyjnych ich liczba oraz popyt na nie wciąż są ograniczone. Dziennie Wiedeń obsługuje jedynie 5-6 lotów. Z austriackiej stolicy można obecnie polecieć do Ad-Dauhy, Dortmundu, Duesseldorfu, Frankfurtu, Hamburga, Lizbony, Mińska i Sofii. Większość to loty Wizz Air - pierwszego niskokosztowego przewoźnika, który zdecydował się przywrócić część połączeń. Jak mówi PAP Georgina Reeves z biura prasowego linii, obłożenie pierwszych wznowionych lotów sięgało 75 proc. - Wizz Air spodziewa się stopniowego wzrostu popytu wraz z powrotem podróży biznesowych i turystycznych. Obecnie działamy na poziomie 10 proc. przepustowości i przewidujemy wzrost do 70 proc. w ciągu najbliższych trzech miesięcy - mówi Reeves. Tymczasem lider segmentu niskobudżetowych linii, irlandzki Ryanair, w czwartek podjął decyzję o przedłużeniu do 28 maja maksymalnie ograniczonego rozkładu lotów, obejmującego połączenia niemal wyłącznie z brytyjskich i irlandzkich lotnisk. 99 proc. floty przewoźnika zostało uziemionych i o tyle samo spadła liczba obsługiwanych pasażerów. O ile w kwietniu ub. r. było to 13,5 miliona osób, o tyle w bieżącym roku z lotów linii skorzystało tylko 40 tys. Wznowienie części połączeń w maju zapowiada też część tradycyjnych linii lotniczych. Jak podała agencja Reuters, w piątek loty z Lizbony do Londynu oraz Paryża wznowiły portugalskie TAP. Uruchomienie 23 połączeń w Europie zapowiadają Qatar Airways, ograniczone plany mają też Turkish Airlines. Z kolei Grupa Lufthansa w czerwcu podwoi liczbę samolotów włączonych do ruchu. Oznacza to, że w użyciu będzie 160 z ponad 750 samolotów grupy. Jednak mimo luzowania restrykcji przez kolejne państwa w Europie perspektywy przed branżą lotniczą nie rysują się optymistycznie. Według Willie'ego Walsha, szefa koncernu AIG, właściciela m.in. British Airways, popyt na podróże lotnicze wróci do poziomów sprzed pandemii dopiero w 2023 roku. W czwartek Walsh zapowiedział, że konieczne będzie zwolnienie 12 tys. pracowników brytyjskich linii. Masowe zwolnienia - tymczasowe bądź stałe - dotknęły niemal wszystkich przewoźników. Powrót do normalności będzie o tyle trudniejszy, że linie lotnicze mogą mieć problemy z pogodzeniem zapewnienia poziomu bezpieczeństwa sanitarnego z utrzymaniem dochodowości lotów. We wtorek Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) zakomunikowało, że sprzeciwia się pomysłowi obowiązkowego zostawiania środkowych siedzeń pustych, argumentując, że dla większości linii lotniczych takie loty byłyby nieopłacalne. Pomysł ten to jedno z rozwiązań rozważanych w kontekście nowych zasad podróży lotniczych, jakie opracować ma w maju Komisja Europejska. Jak dotąd w całej Unii Europejskiej do 15 maja obowiązuje zakaz wjazdu dla osób z państw trzecich, ale przedstawiciele KE zapowiadali, że termin obowiązywania restrykcji może zostać wydłużony.

Największe linie lotnicze

Z najnowszych danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego wynika, że irlandzki Ryanair pozostaje największą linią lotniczą w Polsce. Przewoźnik obsłużył w polskich portach lotniczych w krajowym i międzynarodowym ruchu w ubiegłym roku blisko 12 milionów pasażerów, co stanowiło wzrost o 402 tysięcy pasażerów rok do roku. Na drugim miejscu sklasyfikowano Polskie Linie Lotnicze LOT - około 11,8 miliona pasażerów. Narodowy przewoźnik rósł jednak najszybciej. LOT przewiózł ponad 1,4 miliona pasażerów więcej niż rok wcześniej.

Na trzecim miejscu znalazł się węgierski Wizz Air - niecałe 9,5 miliona pasażerów, po wzroście o ponad 760 tysięcy pasażerów. Pierwszą piątkę zamknęły niemiecka Lufthansa - 2,3 miliona pasażerów oraz EasyJet - nieco ponad 1 milion pasażerów.

Autor:mb

Źródło: TVN24 Biznes, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock