Fatalna kondycja zamkniętej branży. Co piąty lokal może zniknąć, a pracę może stracić 250 tysięcy osób

Autor:
mb
Źródło:
TVN24 Biznes
Mateusz Morawiecki o luzowaniu ograniczeń
Mateusz Morawiecki o luzowaniu ograniczeńTVN24
wideo 2/6
TVN24Mateusz Morawiecki o luzowaniu ograniczeń

Nawet 250 tysięcy osób może stracić pracę w branży gastronomicznej - wynika z analiz Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej (IGGP). Z kolei po odmrożeniu działalności stacjonarnej może nie otworzyć się co piąta restauracja.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Z analiz IGGP - o których jako pierwsza napisała "Rzeczpospolita" - wynika, że w 2020 roku z sektora gastronomicznego mogło wyparować nawet 30 mld zł. Jak zaznaczono, biorąc pod uwagę, że firma GfK szacowała wartość gastronomii w 2019 roku na 36,6 mld zł, oznacza to prawdziwy pogrom.

Koronawirus a branża gastronomiczna

Według Izby po umożliwieniu pracy stacjonarnej może nie otworzyć się co piąta restauracja. Likwidacja może dotyczyć około 15 tys. lokali. Ponadto z analiz wynika, że zmiana modelu działalności oznacza, że pracę w sektorze gastronomicznym może stracić nawet 250 tys. osób. To około jedna czwarta wszystkich zatrudnionych w branży gastronomicznej.

- Zamówienia na wynos to zaledwie 5–10 procent dziennego, standardowego obrotu. Wyjątkiem są restauracje sieciowe, szybkiej obsługi, sushi i pizzerie, które najlepiej radzą sobie z serwisem dań na wynos - powiedział, cytowany przez "Rz", Jacek Czauderna, prezes IGGP.

Według Izby działalność na wynos i na dowóz prowadzi zaledwie 20 proc. lokali. - Nieźle radzą sobie znane sieci restauracji z systemem drive thru oraz restauracje sushi i pizzerie. Efekty nałożonych obostrzeń są jednak bezwzględne – około 90 procent rynku gastronomicznego utraciło płynność finansową lub jest na jej granicy - zaznaczył Czauderna.

Gazeta zwróciła uwagę, że firmy zgodnie krytykują też w zasadzie zerową pomoc państwa dla zamkniętej branży. Nadal nie wiadomo też, kiedy ograniczenia dla gastronomii mogą zostać zniesione. "Przekłada się to już na wielkie kłopoty dla firm – w tarapaty wpadł choćby Sfinks Polska, spółka zarządzająca m.in. sieciami Sphinx, Piwiarnia Warki czy Chłopskie Jadło" - wskazała "Rz".

Jak wyjaśniono, jej wierzyciele zgodzili się jednak na zawarcie układu zaproponowanego w ramach uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego. Spółka ubiega się o wsparcie dla przedsiębiorstw w restrukturyzacji, czyli o pożyczkę z Agencji Rozwoju Przemysłu w ramach programu "Polityka nowej szansy", by móc przetrwać okres zamrożenia branży.

Autor:mb

Źródło: TVN24 Biznes

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości