Panda odjeżdża do Włoch

TVN24 Biznes

Aktualizacja:
TVN24Włosi zabierają pandę

Koniec długiego sporu we Włoszech i nienajlepsza wiadomość dla polskich zakładów fiata w Tychach: koncern Fiat ogłosił ostatecznie, że przenosi produkcję modelu panda z polskiego zakładu do fabryki w Pomigliano d'Arco pod Neapolem. Rzecznik Fiata w Polsce Bogusław Cieślar zapewniał na antenie TVN24, że jednak w Tychach zwolnień nie będzie, a zamiast nowe pandy produkowany będzie nowy model lancii.

- Ten model będzie produkowany od pierwszego kwartału przyszłego roku. Uzupełni gamę modeli, które dzisiaj produkowane są w tyskim zakładzie - mówił rzecznik. Wstępnie mówi się o 120 tys. auto nowego modelu rocznie, ale liczba ta może być większa.

- Mamy plany produkcyjne, które przewidują, że nie nie zamierzamy zwalniać pracowników, że mamy pracę dla wszystkich - podkreślił Bogusław Cieślar.

Przeniesienie po porozumieniu

Oficjalna decyzja turyńskiego koncernu została ogłoszona ponad dwa tygodnie po referendum we włoskiej fabryce, w którym 62 procent jej pracowników opowiedziało się za zaproponowanym przez zarząd porozumieniem w sprawie warunków produkcji samochodu i restrukturyzacji zakładu.

W ogłoszonym komunikacie poinformowano, że w piątek dyrekcja Fiata spotkała się z przedstawicielami czterech związków zawodowych, które w połowie czerwca podpisały poddane następnie pod referendum porozumienie, przewidujące zainwestowanie w fabrykę w Kampanii 700 milionów euro. Nakłady te są konieczne, by przestarzała fabryka mogła docelowo produkować rocznie 270 tysięcy samochodów. Podczas rozmów potwierdzono wolę realizacji strategicznych planów koncernu, dotyczących przyszłości Pomigliano d'Arco.

Obie strony, podkreślono w nocie, zobowiązały się do wprowadzenia porozumienia w życie tak, aby "zapewnić warunki zarządzania zakładem".

Bezprecedensowy list

Wraz z tym oświadczeniem opublikowany został bezprecedensowy, jak warto zauważyć, osobisty list dyrektora generalnego Fiata Sergio Marchionne do wszystkich pracowników włoskich fabryk koncernu. W szczerym liście Marchionne wyjaśnił intencje firmy w obecnej, jak przyznał, "bardzo delikatnej sytuacji" i odparł zarzuty przeciwników planów koncernu.

Choć nie wymienił z nazwy związku metalowców Fiom, który jako jedyny nie zaakceptował porozumienia w fabryce pod Neapolem, stwierdził, że zarzuty o to, że umowa ta jest niezgodna z konstytucją, są "absurdalne".

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24