Kryzys ratunkiem dla polskich stoczni?

Najnowsze

TVN24Stoczniowcy liczą na zmianę decyzji Komisji Europejskiej

Paradoksalnie, pogłębiający się kryzys gospodarczy na świecie może okazać się zbawieniem dla likwidowanych polskich stoczni. Tak przynajmniej uważają związkowcy, zdaniem których w obecnej sytuacji pomoc publiczna jest jak najbardziej uzasadniona i inne firmy właśnie ją dostają, zamiast zwracać.

Związki zawodowe ze stoczni w Gdyni i Szczecinie zaapelują do premiera Donalda Tuska, by rząd renegocjował z Komisją Europejską ustalenia w sprawie przyszłości tych zakładów.

„Decyzje Komisji Europejskiej dotyczące polskich stoczni zapadały w jakościowo innej sytuacji gospodarczej niż obecna. Było to jeszcze przed załamaniem amerykańskiego systemu finansowego, który szybko nabrał globalnego charakteru” – piszą w liście szefowie NSZZ „S” i związku „Stoczniowiec” obu stoczni oraz gdyńskiego związku Pracowników Gospodarki Morskiej.

Autorzy pisma podkreślają, że kryzys sprawił, iż Komisja Europejska w tej chwili „przymyka oczy” na pomoc publiczną, jaką rządy poszczególnych krajów UE udzielają swoim bankom czy firmom – w tym stoczniom. Związkowcy przywołują tu przykład działań wobec swoich stoczni rządów Francji i Niemiec.

Związkowcy przekonują premiera w liście, że „przemysł stoczniowy – jako jeden z najbardziej skooperowanych – w przypadku nieprzerwanych realizacji zawartych kontraktów ma naturalne możliwości pobudzania produkcji w wielu branżach. W warunkach recesji może więc wyzwalać impulsy stymulujące gospodarkę”.

Jeszcze tylko podpis

Pod listem zbierane są podpisy poparcia dla pomysłu renegocjacji. - Zależy nam na poparciu wojewodów, przedstawicieli samorządów itp. Gdy zbierzemy podpisy, wyślemy apel do premiera – powiedział szef związku „Stoczniowiec” w gdyńskiej stoczni, Leszek Świętczak.

„Ten list może być naszą ostatnią próbą ratowania stoczni. Paradoksalnie – kryzys w gospodarce może pomóc naszym zakładom. To co innych osłabiło - wysoki kurs dolara – nas jako eksporterów może wzmocnić. Możemy wręcz na kryzysie zarobić i uczynić stocznie rentownymi, a co za tym idzie atrakcyjnymi dla potencjalnych inwestorów” – powiedział Jacek Kantor, przewodniczący NSZZ "Solidarność" Stoczni Szczecińskiej Nowa.

Czy tak musi być?

W końcu ubiegłego roku Komisja Europejska uznała za nielegalną pomoc finansową, jaką polski rząd udzielił stoczniom w Gdyni i Szczecinie. KE dała polskiemu rządowi czas do czerwca br. na sprzedaż majątku obu stoczni. Do tego czasu zakłady mają też zwolnić wszystkich pracowników - w Gdyni jest to około 5200 osób, w Szczecinie - blisko 4 tysiące.

Szczegóły związane z wyprzedażą majątku oraz zwolnieniami zostały zawarte w tzw. specustawie stoczniowej, która weszła w życie 6 stycznia. W myśl ustawy sprzedaż majątku obu stoczni ma się odbyć w otwartym, nieograniczonym przetargu. Przepisy nie gwarantują produkcji statków w sprzedanych stoczniach.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24