Upił się, spowodował kolizję i podał za inną osobę. Jest areszt

Warszawa

TVN 24Wypadek w Grodzisku Mazowieckim

Mężczyzna, który po pijanemu spowodował kolizję w Grodzisku Mazowieckim usłyszał zarzuty: jazdy pod wpływem alkoholu, przywłaszczenia samochodu i fałszowania podpisu. Do dwóch z nich się przyznał, jednak zaprzecza, że kierował. Prokuratura twierdzi, że to "przyjęta linia obrony".

39-latek w niedzielę rano uderzył volkswagenem w fiata, którym podróżowała kobieta z dwuletnim dzieckiem. Ci trafili do szpitala, a sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Został zatrzymany kilka godzin później. Był pijany.

Trzy zarzuty

Jak informuje Katarzyna Zych z policji w Grodzisku Mazowieckim, mężczyzna usłyszał trzy zarzuty.

- Pierwszy dotyczy kierowania w stanie nietrzeźwości – podaje policjantka i zastrzega, że 39-latek był wcześniej karany za tego typu przestępstwo. Miał zakaz prowadzenia pojazdów, działał w recydywie.

Drugi zarzut to "krótkotrwały zabór pojazdu", bo mężczyzna spowodował kolizję nie swoim samochodem, wziął auto bez wiedzy właściciela. Po trzecie, przedstawiał się jako inna osoba. - Usłyszał zarzut sfałszowania podpisów w dokumentach policyjnych - informuje Zych.

Jak z kolei informuje Łukasz Łapczyński, rzecznik prokuratury okręgowej, przesłuchany nie przyznał się do prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu i złożył w tym zakresie wyjaśniania.

"Przyjęta linia obrony"

- O szczegółach nie mogę informować - będą one weryfikowane w toku śledztwa. Mogę jedynie powiedzieć, że pozostają w sprzeczności z pozostałym zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym i należy je uznać za przyjętą linię obrony. Przyznał się natomiast do pozostałych zarzutów i złożył w tym zakresie wyjaśniania - mówi rzecznik.

Dodaje też, że zderzenie zakwalifikowane zostało jako kolizja. Mimo że zarówno matka, jak i dziecko trafili do szpitala, ich obrażanie okazały się niewielkie.

- Z opinii biegłych wynika, iż nie były to obrażenia powodujące obrażenia ciała na okres powyżej siedmiu dni, co jest warunkiem kwalifikowania zachowania jako wypadek drogowy. Na tym etapie postępowania nie było zatem podstaw do zakwalifikowania zachowania podejrzanego jako spowodowania wypadku drogowego pod wpływem alkoholu - tłumaczy Łapczyński.

2,8 promila

39-letni mężczyzna w dniu wypadku, po zatrzymaniu przez policję miałw wydychanym powietrzu 2,8 promila alkoholu. Został zatrzymany w pobliskiej miejscowości. Policja przesłuchała go dopiero w poniedziałek, bo musiał wytrzeźwieć.

Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

kz/pm