Strzały na Saskiej Kępie. Prokuratura: próbował zabić syna

Warszawa

Mateusz Szmelter / tvnwarszawa.plStrzały na Saskiej Kępie

W czerwcu wyszedł z więzienia, w sylwestrową noc - jak twierdzi prokuratura - usiłował zabić swojego syna. Są zarzuty i areszt w śledztwie dotyczącym wydarzeń, do których doszło trzy dni temu na warszawskiej Saskiej Kępie.

Strzały padły w poniedziałek wieczorem w budynku przy placu Przymierza. Nikt nie został ranny. Policja zatrzymała jedną osobę - 62-letniego Zdzisława W.

Mężczyzna usłyszał trzy zarzuty.

Jest areszt

- To zarzut usiłowania zabójstwa swojego 24-letniego syna, zarzut nielegalnego posiadania broni palnej oraz amunicji, a także znęcania się nad osobami najbliższymi - poinformował Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Jak dodał, mężczyzna nie przyznał się do pierwszego z zarzutów, złożył przed prokuratorem obszerne wyjaśnienia, ale prokuratura nie zdradza ich treści.

Ponadto, jak informuje Marcin Saduś, w czwartek Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe uwzględnił wniosek prokuratora i zastosował wobec podejrzanego trzymiesięczny areszt.

Wielokrotnie karany

Jak informuje prokuratura, Zdzisław W. był wielokrotnie karany, w tym za poważne przestępstwa kryminalne. W czerwcu 2018 r. opuścił więzienie.

62-latek, według ustaleń śledczych, strzelał z pistoletu gazowego, przerobionego na ostrą amunicję.

W czasie zdarzenia był nietrzeźwy. Grozi mu dożywocie.

Informowaliśmy też o interwencji ratowników wobec pijanego kierowcy:

Ratownik medyczny o zdarzeniuMateusz Szmelter / tvnwarszawa.pl
wideo 2/3

kz/pm