Ministerstwo zablokowało pieniądze na odszkodowania za dekret Bieruta

Warszawa

Stanisław Tokarski / urząd miastaBędą problemy z wypłatą odszkodowań?

Warszawa nie dostanie 200 mln zł na odszkodowania w związku z dekretem Bieruta. Pieniądze gwarantowała ustawa, ale wypłatę zablokowało Prawo i Sprawiedliwość – informuje "Gazeta Stołeczna".

Przez lata stołeczny ratusz wypłacał sam odszkodowania dla pokrzywdzonych, którym odebrano po II wojnie światowej majątek. Ale kiedy licznik przekroczył 500 mln zł, prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zaczęła domagać się wsparcia od rządu. Po negocjacjach dostała dostęp do Funduszu Reprywatyzacyjnego, którym zarządza minister skarbu. Warszawa miała dostać kwotę 600 mln zł przekazywaną po 200 mln zł rocznie w trzech transzach.

"Kwoty miliardowe"

W styczniu stołeczni urzędnicy upomnieli się o ostatnią. Kierowane przez Dawida Jackiewicza (PiS) Ministerstwo Skarbu Państwa odmówiło. Wiceminister Mikołaj Wild przekonywał, że stolica dostała już znaczące wsparcie, a pieniądze trzeba przeznaczyć na inne zobowiązania o charakterze reprywatyzacyjnym. Pieniądze dla Warszawy zapisano wprawdzie w ustawie, ale zapis w nowelizacji nie obliguje wprost ministerstwa do przekazania kwot z Funduszu Reprywatyzacyjnego.Jak informuje gazeta, odmowa przyszła w lutym, ale otoczenie prezydent stolicy próbowało ustalić o co dokładnie chodzi. 8 marca wiceprezydent Jarosław Jóźwiak napisał do ministra, by rozważył decyzję. Argumentował, że dwa lata to 553,2 mln zł wypłaconych także dzięki rządowemu wsparciu oraz 376 zamkniętych spraw.Dziś w Warszawie jest 2,2 tys. wniosków z żądaniem wydania decyzji odszkodowawczych. Razem z mniej pilnymi ta liczba wzrasta do 3,8 tys. - W tej chwili zasądzone prawomocnymi wyrokami są odszkodowania na 370 mln zł. Całość roszczeń to kwoty miliardowe - mówi "Stołecznej" Marcin Bajko, dyrektor miejskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami.

"Atak PiS na Warszawę"

- To jest zorganizowany atak PiS na Warszawę, która nie jest ich – ocenia na łamach gazety senator Marek Borowski, który w 2015 r. przygotowywał projekt małej ustawy reprywatyzacyjnej. - Nie wiem, o jakich potrzebach mówi ministerstwo, odmawiając wsparcia. W mojej ocenie nie ma żadnych poważnych przesłanek budżetowych. Jedyna przyczyna to polityczny odwet – dodaje.Tymczasem już w lutym, w odpowiedzi na interpelację posła PiS Maksa Kraczkowskiego, minister Jackiewicz zapowiedział że skontroluje, jak rządowe pieniądze dzieliła warszawska ekipa PO.

- Odmowa przelania transzy to prawdopodobnie reakcja na moją interpelację. Rząd zastanawia się nad celowością wydawania publicznych pieniędzy, gdy są wątpliwości co do procesów reprywatyzacyjnych. Chodzi o zabezpieczenie interesu skarbu państwa – tłumaczy dziennikarzom gazety Kraczkowski. Dziennikowi ministerstwo powiedziało, że przyznanie dotacji "to przywilej, a zarazem wyjątek od zasady samodzielnego pokrywania przez samorząd swoich zobowiązań". Szef resortu nie podjął ostatecznej decyzji, a sposób wydatkowania dotychczas przekazanych środków jest kontrolowany.- Trzyletni dostęp do Funduszu dawał nam stabilność i pole do negocjacji ze spadkobiercami. Mówiliśmy: "W tym roku pieniędzy nie mamy, ale w przyszłym będzie kolejne 200 mln zł, zapłacimy wtedy". Na tej podstawie ludzie zgadzali się m.in. na wypłacanie należności w ratach. Pole do rozmów się skończyło, zostaliśmy sami. To nie jest zmiana koni w trakcie jazdy, tylko odpięcie koni - odpowiada Bajko.

CZYTAJ TEŻ: Spadkobiercy odzyskali grunt. Mieszkańcy boją się, że trafią na bruk

ran/b

Spadkobierca uzyskał grunty przy Grochowskiej 230a
Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl