Jelenia rodzina na spacerze przy sanatorium. "Zadziwia nas, że łania podeszła tak blisko ludzi"

Autor:
mj,
est,
kw
Źródło:
Kontakt 24, tvnmeteo.pl
Jelenia rodzina na spacerze przy sanatorium
Jelenia rodzina na spacerze przy sanatoriumKontakt 24
wideo 2/20
Kontakt 24Jelenia rodzina na spacerze przy sanatorium

Rodzina jeleni zamieszkująca okolice Szczawnicy (woj. małopolskie) postanowiła we wtorek wybrać się na spacer. Ścieżka poprowadziła ją do sanatorium, w którym akurat przebywał pan Bogdan. Mężczyzna nagrał niezwykłe zachowanie zwierząt - były spokojne, zupełnie nie bały się ludzi i wydawały się niewzruszone zainteresowaniem, jakie wywołały.

Autorem materiału jest pan Bogdan, który przebywa na urlopie w sanatorium w Szczawnicy.

- Jesteśmy tutaj już z półtora tygodnia. Sanatorium jest położone dość wysoko i blisko lasu, ale muszę przyznać, że wychodząc na spacer we wtorek, nie spodziewaliśmy się takiego spotkania. Łania chodziła normalnie po parkingu, między samochodami i ludźmi. Później okazało się, że niedaleko jest także jej młode, a niżej, za ogrodzeniem, widzieliśmy też ojca z porożem, ale on nie wszedł na górę - relacjonował.

Zaskakujące zachowanie

Jak dodał, zwierzęta były niewzruszone obecnością ludzi, u których wzbudziły spore zainteresowanie.

- Zachowywały się spokojnie: chodziły, skubały trawę. Na filmie widać i słychać, jak w pewnej chwili łania - jak się domyślam - zaczęła nawoływać swojego młodego, który chodził sobie kawałek dalej za żywopłotem. Na jej wołanie, przeskoczył przez krzaki i podbiegł do matki. Coś niezwykłego - opisywał. - Dużo osób wyszło na balkony, żeby obserwować zwierzęta - dodał.

Tomasz Zwijacz-Kozica, kierownik Działu Badań Naukowych i Planowania Ochrony Przyrody w Tatrzańskim Parku Narodowym potwierdził, że odgłosy, które wydawała łania były nawoływaniem potomstwa. - Jest to ewidentnie nawoływanie matki szukającej swojego młodego - powiedział. 

Autor nagrania wspomniał także, że był zaskoczony zachowaniem zwierząt.

- Muszę przyznać, że było to dość niesamowite, bo z jednej strony wiem, że zwierzęta wychodzą coraz bliżej, nawet w miastach, ale nigdy nie miałem okazji obserwować dzikiego zwierzęcia z tak bliska. Stałem może trzy lub cztery metry od tej łani, bo jednak w takich sytuacjach trzeba zachować ostrożność, więc nie chciałem podchodzić bliżej. Później poszliśmy na planowany spacer, a kiedy wróciliśmy zwierząt już nie było. Nie pytałem obsługi, czy podjęto jakieś kroki. Wydaje mi się, że zwierzęta po prostu poszły sobie dalej - powiedział.

Sarna nie jest "żoną" jelenia (Lasy Państwowe)Lasy Państwowe

"Spoufalanie się z człowiekiem ma dla zwierząt negatywne konsekwencje"

Redakcja Kontakt 24 skontaktowała się z Weroniką Skupin, przedstawicielką wrocławskiego zoo. Jak przekazała kobieta, obecność leśnych zwierząt nie powinna być zaskoczeniem, ponieważ sanatorium położone jest w ich naturalnym środowisku.

- Zadziwia nas jednak, że łania podeszła tak blisko ludzi. Z reguły jelenie to płochliwe zwierzęta, tak jak inne kopytne, a do człowieka mógł łanię przyzwyczaić oportunizm pokarmowy. Jeśli nie jest chora, to najpewniej jest dokarmiana, co jest bardzo negatywnym zjawiskiem, gdyż szkodzi jeleniom. Przyzwyczajają się one do pożywienia zostawianego przez ludzi, co po pierwsze nie jest dla nich zdrowe, a po drugie skraca dystans człowieka do dzikiej przyrody. Spoufalanie się z człowiekiem ma dla zwierząt negatywne konsekwencje. Ludzie powinni więc przede wszystkim nie dokarmiać dzikich zwierząt, a łanię zostawić w spokoju. Jeśli nie będzie niepokojona, sama odejdzie - poinformowała.

Autor:mj, est, kw

Źródło: Kontakt 24, tvnmeteo.pl

Źródło zdjęcia głównego: Kontakt 24

Pozostałe wiadomości