TVN Meteo | Polska

Niedźwiadek Ada uśpiony. Chorował na anaplazmozę

TVN Meteo | Polska

Autor:
kw,
ps
Źródło:
PAP, tvnmeteo.pl
Zwierzę błąkało się w Teleśnicy
Zwierzę błąkało się w TeleśnicyOśrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu
wideo 2/3
Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w PrzemyśluZwierzę błąkało się w Teleśnicy

Niedźwiadek Ada został uśpiony. Zwierzę, które jak się okazało, cierpiało na anaplazmozę, w ubiegłym tygodniu trafiło do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Jak przekazali tamtejsi weterynarze, jego stan wciąż się pogarszał. Uznano, że zwierzę nie poradzi sobie na wolności, więc podjęto decyzję o uśpieniu go.

W Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu ostatniej nocy uśpiono rocznego niedźwiadka chorującego na zaawansowaną anaplazmozę - groźną chorobę odkleszczową. Osłabione i wycieńczone zwierzę do placówki trafiło dziesięć dni temu.

Stan się pogarszał

Jak zaznaczył w czwartek lekarz weterynarii z przemyskiego ośrodka Jakub Kotowicz, "niedźwiadek ze względu na chorobę, która mu doskwierała, bez interwencji człowieka miał zerowe szanse na przeżycie".

- Dzięki udzielonej pomocy prawdopodobieństwo powodzenia terapii przy tej chorobie wynosiło około 20-30 procent. Zwierzę otrzymało szansę. Niestety tym razem choroba w swoim zaawansowanym stadium okazała się silniejsza - wyjaśnił weterynarz.

Pomimo zastosowanego leczenia - podkreślił Kotowicz - "objawy nieurologiczne nie ustępowały, a stan ogólny ostatniej nocy się pogorszył".

- W związku z tym wraz z Dyrekcją Ochrony Środowiska została podjęta decyzja o humanitarnym ukróceniu cierpienia - dodał.

Mógł nie być zdolny do normalnej egzystencji na wolności

10 stycznia pracownicy nadleśnictwa Ustrzyki Dolne powiadomili ośrodek, że w Teleśnicy w Bieszczadach do zabudowań podchodzi młody, około roczny niedźwiadek. Wyglądał na osłabionego i wycieńczonego. Miał kłopoty z utrzymaniem równowagi. Zataczał się. Po odłowieniu trafił do ośrodka w Przemyślu. Jego stan był poważny.

- Niedźwiadek pośrednio zmierzał w kierunku zabudowań ludzkich, był od nich oddalony o 50 metrów. Dlatego leśnicy podjęli taką decyzję, aby udzielić mu tej pomocy, żeby go odłowić. Bo w tym wypadku uważamy, że nie było innego wyjścia. Prędzej czy później wszedłby na gospodarcze zabudowania - dodał weterynarz. - Wykonaliśmy zadanie, jakie stawia przed nami ustawa o ochronie zwierząt i o ośrodkach rehabilitacji w Polsce. Brakuje w Polsce rozwiązań prawnych, brakuje procedur, które jasno by definiowały, co w takiej sytuacji należy robić - tłumaczył Kotowicz.

W przemyskim ośrodku leczone są ptaki i zwierzęta z całej Polski. Dominują bociany, które spędzają tam zimę. Do tej pory wśród pacjentów były cztery niedźwiedzie. Działający jako fundacja non-profit Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu powstał na początku lat 90. ubiegłego wieku. Utrzymuje się ze wsparcia darczyńców.

Lekarz weterynarii o chorym na anaplazmozę niedźwiedziu
Lekarz weterynarii o chorym na anaplazmozę niedźwiedziutvn24

"Pomocy należy udzielać zwierzętom tylko, gdy ucierpiały w wyniku działań człowieka"

Nie brakuje głosów na temat tego, że niedźwiadek powinien odejść na wolności, a nie w ośrodku.

- Podjęcie działań ratowniczych w tej sytuacji było błędem i w efekcie przysporzyło zwierzęciu cierpień - uważa dr hab. Sabina Pierużek-Nowak, adiunkt z Wydziału Biologii UW i prezes Stowarzyszenia dla Natury "Wilk". - To nie był niedźwiedź, który ucierpiał na skutek działań człowieka. Na filmie zamieszczonym na profilu Nadleśnictwa Ustrzyki widać, że to zwierzę bardzo chore, mające niewiele szans na przeżycie - wyjaśniała w rozmowie z naszą redakcją.

- Jako biolog i badacz dużych drapieżników uważam, że pomocy należy udzielać zwierzętom tylko wówczas, gdy ucierpiały w wyniku działań człowieka, takich jak kłusownictwo czy kolizje drogowe. Jedynym wyjątkiem są interwencje, gdy zwierzęta chore stanowią zagrożenie dla człowieka, wówczas jednak podejmuje się zazwyczaj decyzje o eutanazji - mówiła. - Nie powinno prowadzić się akcji, które bez uzasadnionej potrzeby ingerują w naturalne procesy. To są działania szkodliwe. Wpływają źle nie tylko na konkretne zwierzę, przysparzając mu cierpienia, ale też na procesy, takie jak naturalna śmiertelność, którym podlegają populacje dzikich zwierząt - tłumaczyła Pierużek-Nowak.

Jak mówiła, "zwierzęta w środowisku naturalnym powinny mieć możliwość umierania w spokoju, nie tylko wówczas, gdy są stare, lecz także wtedy, kiedy są chore, mają wrodzone wady, słabszy układ immunologiczny, są gorzej przystosowane do życia. Mamy wówczas pewność, że te, które przeżywają, przekażą swoje korzystne cechy potomstwu".

Autor:kw, ps

Źródło: PAP, tvnmeteo.pl

Źródło zdjęcia głównego: fakty

Pozostałe wiadomości