Jak donoszą lokalne media, na wyspie Fogo należącej do Republiki Zielonego Przylądka potężny wybuch wulkanu zniszczył dwie wsie: Portela i Bangaeira i zmusił do ewakuacji 1500 osób. Wybuch stratowulkanu Pico de Fogo miał miejsce 23 listopada.
Z krateru wulkanu wydobywały się smugi pyłu i niszczycielska lawa. Erupcja była widoczna nawet ze stolicy Republiki Zielonego Przylądka - miasta Praia. Znajduje się ono na sąsiedniej wyspie.
Nie ustaje
Kiedy mieszkańcy myśleli, że najgorsze za nimi, wulkan znowu o sobie przypomniał. Wybuchy Pico de Fogo wciąż mają miejsce. Spływająca lawa zmieniła kierunek i teraz zagraża również innym osadom. Ponad 2 tysiące osób zostało już poinformowanych o kolejnej ewakuacji.
Dzięki sprawnej reakcji władz nie ma ofiar śmiertelnych. Jednak straty finansowe są ogromne. Władze wyspy apelują o pomoc. Również prezydent Republiki Zielonego Przylądka, Jorge Carlos Fonseca, wzywa obywateli do wsparcia finansowego. Prosi o przekazanie równowartości jednodniowego wynagrodzenia na rzecz poszkodowanych.
Łodzie ze wsparciem
Na wyspę Fogo dopłynęły łodzie z niezbędną żywnością, maskami ochronnymi, kocami, lekarstwami i innymi pomocami humanitarnymi. Transport zorganizowały władze Republiki Zielonego Przylądka.
Z żywnością na wyspę przypłynęło również niezbędne wsparcie medyczne.
Przebudził się po 20 latach
Ostatnio wulkan był aktywy w 1995 roku. Jednak zniszczenia, jakie spowodowała jego erupcja, były niewielkie. Ewakuowano wtedy pięć tysięcy osób. Jedna z silniejszych erupcji Fogo miała miejsce w 1951 roku, jednak jedyną która poskutkowała ofiarami śmiertelnymi, była ta z 1847 r. Zginęło wtedy kilkoro ludzi.
Autor: PW/mk / Źródło: weather.com, ENEX
Źródło zdjęcia głównego: Twitter.com