"Strajk nauczycieli był oczywisty". Ekonomista pokazuje wykres

Z kraju

Przeciętne wynagrodzenie w edukacjiTVN24 BiS
wideo 2/2

W ostatnich latach pogłębiły się różnice między przeciętnym wynagrodzeniem w edukacji a przeciętnym wynagrodzeniem w całej gospodarce. Jak zauważa ekonomista Ignacy Morawski ze SpotData, "nauczyciele w szkołach publicznych nie załapali się na wielką falę podwyżek płac ostatnich dwóch lat".

W poniedziałek rozpoczął się bezterminowy strajk w części szkół i przedszkoli organizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych.

Porozumienie z rządzącymi podpisali jedynie przedstawiciele NSZZ "Solidarność", choć część z nich również przystąpiła do strajku.

Z danych przekazanych przez kuratoria oświaty do godziny 12 wynika, że do akcji przystąpiło w całym kraju 48,5 procent szkół i innych placówek oświatowych. ZNP inaczej liczy te dane.

CZYTAJ: Strajk nauczycieli. RAPORT TVN24.PL

CZYTAJ: Strajk nauczycieli. RAPORT TVN24.PL (http://www.tvn24.pl)

Pensje nauczycieli

Zdaniem ekonomisty Ignacego Morawskiego "strajk nauczycieli był oczywisty" do przewidzenia. W swojej analizie zwraca uwagę, że relacja między przeciętnym wynagrodzeniem w edukacji a przeciętnym wynagrodzeniem w całej gospodarce regularnie w ostatnich latach spada - z około 105 procent w 2013 roku do 97 procent w 2018 roku.

Przeciętne wynagrodzenie w edukacji jako procent przeciętnego wynagrodzenia w gospodarceSpotData

To - jak dodaje - i tak dane zawyżone, bo w wyliczeniach uwzględniono także często zdecydowanie wyższe wynagrodzenia nauczycieli z sektora prywatnego.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2018 roku wyniosło 4585,03 zł. To o 7,3 proc. więcej niż rok wcześniej.

Zdaniem Morawskiego, "nauczyciele w szkołach publicznych nie załapali się na wielką falę podwyżek płac ostatnich dwóch lat". "Dość naturalne jest, że w w takiej sytuacji dochodzi do strajku, tym bardziej, że nawet w 2013 roku nauczyciele w Polsce zarabiali mniej (w relacji do średniej krajowej dla osób z wyższym wykształceniem) niż w innych krajach OECD i dużo mniej niż w Niemczech" - dodał ekonomista.

Z wyliczeń Morawskiego wynika, że by spełnić żądania nauczycieli, rząd musiałby znaleźć w budżecie około 5-8 miliardów złotych. To jego zdaniem będzie jednak trudne, "biorąc pod uwagę fakt, że złożone już obietnice zwiększą deficyt całego sektora finansów publicznych do około 2,5-3 procent PKB".

Tymczasem 3-procentowy deficyt sektora finansów publicznych, to unijna granica, po której na państwo może zostać nałożona procedura nadmiernego deficytu. To narzędzie dyscyplinujące rządy, które nie prowadzą odpowiedniej polityki fiskalnej. W trakcie obowiązywania procedury rząd nie może przyjmować projektów ustaw zakładających ulgi i obniżki, których skutkiem może być zmniejszenie dochodów finansów publicznych oraz takich, które powodowałyby zwiększenie wydatków państwa w ramach obowiązujących przepisów.

Polska była objęta procedurą nadmiernego deficytu w latach 2004–2008 i 2009–2015.

Wydatki na oświatę

To nie jedyny wykres, który pokazuje względny spadek finansowania systemu edukacji w Polsce. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w latach 2003-2017 systematycznie rosły wydatki publiczne i subwencje na oświatę z budżetu państwa i jednostek samorządu terytorialnego. Jednocześnie stanowią one jednak coraz mniejszą część całego Produktu Krajowego Brutto.

W 2017 roku wydatki wyniosły 71,9 miliarda złotych, co stanowiło 3,6 procent PKB, podczas gdy w 2016 roku było to 3,7 procent PKB.

Wydatki publiczne na oświatę jako procent PKB oraz subwencje dla jednostek samorządu terytorialnegoGUS

Autor: mb / Źródło: tvn24bis.pl

Raporty: