OC plądruje kieszenie kierowców. Będzie jeszcze drożej

Z kraju

tvn24Cena spokoju

Rząd szuka sposobu, żeby zapłacić mniej za budowę autostrad, my na pewno w najbliższym czasie nie znajdziemy takiego, żeby zaoszczędzić, ubezpieczając samochód. Cena obowiązkowego OC zdecydowanie rośnie. Niektórzy kierowcy muszą liczyć się nawet z kilkusetprocentowym skokiem. Dlaczego odpowiedzialność cywilna polskich kierowców jest coraz droższa? Materiał z programu "Czarno na Białym" w TVN24.

Kierowcy na pewno odczują w tym roku podwyżki stawek OC. Po polskich drogach jeździ 20 mln samochodów. To jedyne obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, które chroni przed finansowymi konsekwencjami zdarzeń na drodze. Pokrywa koszty zarówno zniszczonego mienia, jak i wyrządzonych przez kierowcę szkód osobowych, z pewnymi wyjątkami.

Rocznie kierowcy wydają na te ubezpieczenia w sumie niemal 8 mld złotych. A wydadzą jeszcze więcej, bo od ubiegłego roku OC drożeje. Zwłaszcza w końcówce roku ceny drastycznie poszły w górę - o czym pierwszy informował portal tvn24bis.pl.

- Teraz jeśli spojrzeć na pierwszy kwartał, to na pewno można powiedzieć, że ceny poszły przynajmniej 30 proc. w górę w porównaniu do tego, co było w poprzednim kwartale - mówi Katarzyna Wojdyła, ekspert Link4 ds. ubezpieczeń.

Przyczyny wzrostów

Jest kilka przyczyn, dlaczego odczuwamy albo za chwilę odczujemy podwyżki OC. To pierwsza i najważniejsza: coraz wyższe odszkodowania dla ofiar wypadków drogowych wypłacane z polis sprawców.

Każdego roku w wypadkach rannych zostaje niemal 40 tys. osób i choć ta liczba systematycznie spada, to sądy coraz chętniej zasądzają wyższe kwoty odszkodowań dla ofiar. To, co jest wręcz wybawieniem dla ofiar wypadków, bo bez tych pieniędzy niemożliwa jest rehabilitacja, jest równocześnie finansowym ciosem dla ubezpieczyciela, który wypłaca odszkodowanie.

- Chcemy coraz lepiej chronić poszkodowanych, wypłacać im coraz więcej pieniędzy. Za tym w pewnym momencie będzie musiał iść wzrost składek i tak się dzieje w tej chwili - mówi Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń.

W zeszłym roku osobom poszkodowanym w wypadkach firmy ubezpieczeniowe wypłaciły 1,3 mld złotych. - W ciągu ostatnich 6-7 lat mniej więcej dwukrotnie wzrosła wartość wypłat, które są przeznaczane na zadośćuczynienie albo osobom poszkodowanym w wypadkach, albo ich rodzinom - dodaje Tarczyński.

Problem ubezpieczycieli

Żeby zrozumieć, dlaczego składka rośnie, ważny kolejny czynnik, którym jest paradoksalnie konkurencyjność. Na polskim rynku mamy 28 firm ubezpieczeniowych, które od lat walczą o klienta. Walczą, obniżając ceny.

Statystyki dla firm ubezpieczeniowych są bezlitosne. Ostatnim rokiem, w którym ubezpieczyciele nie odnotowali straty z tytułu ubezpieczeń, był rok 2006. Zysk wyniósł wtedy 200 mln złotych. W kolejnych latach były już tylko spadki. Rekordowy był 2009 rok, ubezpieczyciele stracili wtedy na tej działalności niemal 1 mld złotych. Z kolei w zeszłym roku prawie 600 mln złotych.

- Każde towarzystwo, które wtedy próbowało ugrać swój kawałek tortu, przyczyniło się do tego. Nie upatrywałabym tutaj jednego winnego w tej całej sytuacji. Nie znalazłabym też teraz towarzystwa na rynku, które nie miałyby innego celu niż poprawa rentowności - mówi Katarzyna Wojdyła.

- Bardzo obniżały te ceny, stosując w różnych kampaniach, różnych akcjach marketingowych politykę, która miała sprawić, że bardzo mało płaciło się za OC, a trochę więcej zarabiały, swoją pozycję na rynku budowały w oparciu o inne ubezpieczenia - dodaje Paweł Blajer, dziennikarz TVN24 BiS.

Dlatego w pewnym momencie ubezpieczyciele powiedzieli "stop".

Skala podwyżek

To konkretny przykład podwyżek OC. 33-letni kierowca, który jeździ bezszkodowo, ma 60 proc. zniżki i posiada 5-letniego opla astrę, nie kupi obecnie w Warszawie OC taniej niż za 735 zł. Jeszcze w styczniu mógł znaleźć polisę za 608 zł. Oznacza to wzrost o 21 proc.

Ta sytuacja powtarza się także w innych miastach wojewódzkich.

Wieloletnia, wyniszczająca walka o niskie ceny ubezpieczeń i wysokie odszkodowania uderzą szczególnie w jedną grupę kierowców. Tych, którzy powodują stłuczki, wypadki, ogólnie rzecz biorąc szkody.

A takich kierowców nie brakuje.

Michał Dziadczyk od 17 lat prowadzi firmę transportową i jest w tej niekomfortowej sytuacji, że jego pracownicy nie zawsze jeżdżą bezszkodowo. - Zwracam uwagę, by nie było za dużo szkód i wydaje mi się, że szkodowość na pewno nie wzrosła w tym roku - mówi.

Wystarczy, że szkody były i taki właściciel polisy OC staje się dla ubezpieczyciela niewygodny. Musi zapłacić więcej. Te wyliczenia w przypadku firmy Michała Dziadczyka robią wrażenie. Jeszcze w 2015 roku dwunastomiesięczne OC jednego tira kosztowało 3,8 tys. złotych, w tym roku za ubezpieczenie tego samego pojazdu u tego samego ubezpieczyciela firma zapłaci 3-krotnie więcej, bo aż 11,5 tys. złotych. W sumie za 12 tirów w ubiegłym roku zapłacił 45,6 tys. zł, w tym roku musi się szykować na wydatek rzędu 138 tys. złotych.

- To jest duży problem dla nas. Na pewno odbije się to na wysokości stawek za przewozy, a przede wszystkim spowoduje, to że nie będziemy konkurencyjni na europejskim rynku - mówi Michał Dziadczyk.

KNF apeluje

Komisja Nadzoru Finansowego już w zeszłym roku apelowała do ubezpieczycieli o prawidłowe ustalanie składek. W uproszczeniu chodziło o podniesienie składek. Statystyki pokazują, że polskie ceny ubezpieczeń OC (średnio 106 euro) są jednymi z najniższych w Europie. Za nami są Czesi ze średnią ceną 99 euro.

- Jeżeli ten trend by się utrzymał, to mogłoby to grozić pewną niewypłacalnością, a w konsekwencji mogłoby to rodzić ryzyko nie wypłaty świadczeń dla ubezpieczonych - mówi Maciej Krzysztoszek z KNF-u.

Podatek Religii

OC może być droższe jeszcze z jednego powodu. Coraz głośniej jest o tzw. podatku Religi. To pomysł byłego ministra zdrowia, żeby częściowo z ubezpieczenia komunikacyjnego pokrywać koszty leczenia ofiar wypadków. I choć NFZ i Ministerstwo Zdrowia nie mają szczegółowych danych, ile kosztuje leczenie ofiar wypadków, to szacunki mówią o sumie 3 mld złotych. To koszty leczenia, nie odszkodowań.

- Pomysł jest taki, żeby częściowo z ubezpieczenia komunikacyjnego pokrywać koszty leczenia ofiar wypadków. Myślimy o tym w ministerstwie, bo szukamy dodatkowych środków dla służby zdrowia, a to wydaje się dosyć naturalne źródło - mówił w styczniu w RMF FM minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Oznacza to, że firmy ubezpieczeniowe musiałyby wnosić do NFZ opłatę od każdej wykupionej przez kierowców składki ubezpieczenia OC. Ministerstwo Zdrowia na razie nie jest w stanie oszacować skali podwyżek.

- (...) w Ministerstwie Zdrowia trwają prace analityczne nad wprowadzeniem rozwiązań prawnych w tym zakresie (...) Na obecnym etapie tych prac udzielenie odpowiedzi na szczegółowe pytania nie jest jeszcze możliwe - czytamy w komunikacie, jaki otrzymał TVN24.

- To wszystko przez podatek Religi wzrosłoby jeszcze bardziej. Ten koszt związany z obsługą ubezpieczeń byłby większy, co tym bardziej skłaniałoby ubezpieczycieli do tego, by nie realizować agresywnej polityki - zwraca uwagę Paweł Blajer. 20-30-procentowe podwyżki stawek OC będą odczuwane w następnych miesiącach i wcale nie jest powiedziane, że w przyszłym roku wspomniane stawki nie wzrosną.

Autor: mb/gry / Źródło: tvn24, tvn24bis.pl

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Raporty: