Mielno nie chce atomu. Resort żałuje, ale to uwzględni

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24/fot.PAPMielno nie chce atomu

Mieszkańcy gminy Mielno (woj. zachodniopomorskie) sprzeciwili się w referendum lokalizacji elektrowni jądrowej we wsi Gąski. Frekwencja w referendum wyniosła ponad 50 procent. Resort gospodarki uwzględni wynik referendum w dalszych działaniach związanych z rozwojem energetyki jądrowej - zapewniła wiceminister Hanna Trojanowska.

Przeciwko inwestycji zagłosowało 2237 osób, za było 125. Referendum jest ważne, bo frekwencja wyniosła 57 proc., przekraczając w ten sposób ustawowy próg udziału w głosowaniu 30 proc. uprawnionych.

Mamy 100 tysięcy miejsc noclegowych. Jeśli PGE chce iść na konfrontację, zaprosimy do nas wszystkich antyatomowych aktywistów z Europy. Im będzie cieplej, tym nasza przewaga będzie większa. Piotr Laskowski

Pełnomocnik Inicjatywnej Grupy Referendalnej Piotr Laskowski, który jest latarnikiem w Gąskach, podkreślił na konferencji, że mieszkańcy gminy są gotowi na długotrwałą walkę. - Mamy 100 tysięcy miejsc noclegowych. Jeśli PGE chce iść na konfrontację, zaprosimy do nas wszystkich antyatomowych aktywistów z Europy. Im będzie cieplej, tym nasza przewaga będzie większa - powiedział Laskowski.

Zdaniem sekretarza gminy Mielno Henryka Bieńkowskiego referendum lokalne można potraktować jako przesłanie do władz, żeby przeprowadzić ogólnokrajowe referendum w sprawie energetyki jądrowej w Polsce.

Natomiast przewodniczący Rady Gminy Mielno Krzysztof Chadacz poinformował, że zamierza stworzyć w radzie komisję, która będzie odpowiadała za rozmowy z PGE w sprawie wycofania się z planów lokalizacji elektrowni w Gąskach.

Resort uwzględni, ale żałuje

"Ministerstwo Gospodarki uwzględni wynik referendum w Gąskach w dalszych działaniach związanych z rozwojem energetyki jądrowej, traktując je jako ważny głos w debacie publicznej na ten temat" - zapewniła w przesłanym PAP oświadczeniu wiceminister gospodarki Hanna Trojanowska, pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej.

"Zależy nam na tym, aby pierwsza polska elektrownia jądrowa powstała przy aprobacie polskiego społeczeństwa" - zaznaczyła. Wiceminister podkreśliła też, że mieszkańcy Gąsek mają pełne prawo do decydowania w kwestiach istotnych dla społeczności lokalnej.

Trojanowska wyraziła jednak żal, że mieszkańcy decyzję podjęli tak szybko, nie mając możliwości poznania wszystkich argumentów za i przeciw takiej inwestycji. W jej ocenie "termin przeprowadzania referendum, bez wcześniejszej debaty i dyskusji, bez możliwości dostarczenia mieszkańcom Gąsek informacji, jakiego rodzaju korzyści niesie ze sobą taka inwestycja, bardzo zubaża ten proces". Wyraziła nadzieję, iż będzie jeszcze szansa na rozmowy z mieszkańcami i władzami samorządowymi Gąsek na temat przyszłości projektu jądrowego.

"Fragmentaryczne informacje"

Zależy nam na tym, aby pierwsza polska elektrownia jądrowa powstała przy aprobacie polskiego społeczeństwa Hanna Trojanowska

PGE, która ma budować elektrownię jądrową, w reakcji na wyniki ogłosiła, że "ze zrozumieniem przyjęła wynik referendum", choć w ocenie spółki decyzja o przeprowadzeniu głosowania "została podjęta w oparciu o fragmentaryczne informacje, zarówno na temat samej energetyki jądrowej, jak i przyszłych planów inwestora".

"Ubolewamy nad tym, że władze samorządowe nie wykazały zainteresowania prowadzeniem publicznej debaty, która była wielokrotnie proponowana przez PGE. (...) Uważamy, że wynik referendum, przeprowadzonego w zaledwie niecałe trzy miesiące po ogłoszeniu decyzji o wskazaniu potencjalnych lokalizacji, jest raczej wyrazem obaw i emocji lokalnej społeczności, podsycanej przez przeciwników energetyki jądrowej. Nie ulega wątpliwości, że sam wynik referendum, choć prawnie niewiążący, będzie wzięty pod uwagę przy ostatecznej decyzji inwestora, jaka zostanie podjęta w sprawie wyboru ostatecznej lokalizacji, po roku 2013" - czytamy w oświadczeniu PGE.

Spółka zapowiedziała również, że zamierza kontynuować dialog prowadzony ze społecznościami lokalnymi. W zeszłym tygodniu spółka PGE Energia Jądrowa zorganizowała spotkania z mieszkańcami okolicy dwóch innych potencjalnych lokalizacji - Choczewa i Żarnowca.

- Kwestia akceptacji społecznej jest niezwykle istotna dla projektu budowy pierwszej elektrowni jądrowej. (...) Zależy nam, aby przekazać jak najwięcej informacji na temat energetyki jądrowej, tak aby każdy mógł podjąć decyzję w oparciu o wiedzę, a nie krążące mity czy opinie - mówił po spotkaniach p.o. prezesa PGE EJ Witold Drożdż.

Jedna z trzech możliwości

O przeprowadzeniu referendum zdecydowała 30 grudnia Rada Gminy Mielno.

Przyjęta wówczas uchwała w tej sprawie, była efektem sprzeciwu mieszkańców gminy wobec planów Polskiej Grupy Energetycznej, która 25 listopada 2011 r. ogłosiła, że jedną z trzech potencjalnych lokalizacji pierwszej polskiej elektrowni jądrowej jest letniskowa wieś Gąski. Dwie kolejne to: Choczewo i Żarnowiec (Pomorskie).

Lokalizacja do 2013 r.

PGE zakłada, że ostateczną lokalizację elektrowni atomowej poda przed końcem 2013 r., po gruntownym przebadaniu lokalizacji w Gąskach, Choczewie i Żarnowcu. Zgodnie z harmonogramem spółki, budowa miałaby ruszyć z początkiem 2016 r., a pierwszy reaktor miałby zostać uruchomiony przed końcem 2020 r.

W planach rządu jest budowa dwóch elektrowni jądrowych o mocy po ok. 3000 MW.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24/fot.PAP