Dłużnicy zjadają własny ogon

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Multikredytobiorcy spłacają jedne długi zaciągając kolejne kredyty. To się skończy?

Kiedyś multikredytobiorcy, teraz multidłużnicy. Ci klienci, którzy zaciągnęli kredyty w więcej niż 10 bankach, a na spłatę jednych długów zaciągali następne, tracą dostęp do źródeł finansowania i trafiają do windykatorów. Kredytowa bańka pęka - alarmuje "Puls Biznesu".

Według obliczeń Mariusza Karpińskiego, byłego prezesa GE Money Banku, przekredytowanych osób jest 80-90 tys., a ich długi wynoszą 6-8 mld zł i rosną o miliard kwartalnie. Multidłużnicy spłacają długi, dopóki dostają nowe kredyty. Są już pierwsze sygnały, że dostęp do finansowania im się kończy.

Ilu ich jest?

Kilka lat temu odsetek multikredytobiorców wynosił 5-6 proc. Dzisiaj poziom 15-20 proc. można spotkać w bankach uniwersalnych. W wyspecjalizowanych w szybkich pożyczkach jest dużo wyższy - podlicza "Puls Biznesu".

Ilu dokładnie jest takich dłużników nie wiadomo. Biuro Informacji Kredytowej nie uwzględnia danych ze wszystkich banków i pożyczkodawców, a w Krajowym Rejestrze Długów Biura Informacji Gospodarczej osób, które mają na koncie co najmniej pięć zaległych zobowiązań (w tym kredyt), jest tylko 13,7 tys. To bardzo wycinkowe dane - podkreśla gazeta.

Odcinają źródło

Wielkość rat spłacanych przez tych wielokrotnych kredytobiorców przewyższa często ich miesięczne przychody. Jak pisze gazeta, są pierwsze sygnały, że dostęp do finansowania im się kończy. Banki przestają udzielać kredytów na spłatę poprzednich - czytamy.

Około 20 proc. portfeli kredytowych wystawianych przez banki na sprzedaż to kredytobiorcy, których długi już wcześniej trafiły na rynek. Piotr Krupa, prezes firmz windykacyjnej Kruk

A dłużnicy trafiają do windykatorów: - Około 20 proc. portfeli kredytowych wystawianych przez banki na sprzedaż to kredytobiorcy, których długi już wcześniej trafiły na rynek - mówi Piotr Krupa, prezes firmy windykacyjnej Kruk. - Niedawno kupiliśmy portfel należności niemal trzech tysięcy kredytobiorców od banku detalicznego. Z tej liczby nie znaliśmy tylko kilku osób. Pozostałych dłużników mamy w bazie danych, ponieważ ich kredyty nabyliśmy na przetargach organizowanych przez inne banki - dodaje.

Kredyt to tylko jedna z wierzytelności, wcale nie największa. Łańcuch zobowiązań jest bardzo długi i obejmuje nie tylko instytucje, jak dostawców usług masowych, ale prywatne firmy pożyczkowe, krewnych, znajomych, sąsiadów. Krzysztof Matela, szef EGB Investment

Od banku do sąsiada

Krzysztof Matela, szef innego windykatora - EGB Investment - uważa, że skala problemu znacznie wykracza poza sektor bankowy: - Kredyt to tylko jedna z wierzytelności, wcale nie największa. Łańcuch zobowiązań jest bardzo długi i obejmuje nie tylko instytucje, jak dostawców usług masowych, ale prywatne firmy pożyczkowe, krewnych, znajomych, sąsiadów - tłumaczy "Pulsowi Biznesu".

Ilu jest takich dłużników? Tego z pewnością nie wie nikt. Twardych danych można szukać w Biurze Informacji Kredytowej, ale uzyskamy tylko częściowy obraz. Z BIK nie współpracują wszystkie banki. Biura Informacji Gospodarczej też mają tylko wycinkowe dane. Przykładowo, w Krajowym Rejestrze Długów BIG osób, które mają na koncie co najmniej pięć zaległych zobowiązań (w tym kredyt), jest tylko 13,7 tys.

Źródło: "Puls Biznesu"

Źródło zdjęcia głównego: TVN24