"Ten plac na tereny obronne chciał przeznaczyć Mikołaj II"

Warszawa

Hanna Gronkiewicz-Waltz o placu PiłsudskiegoTVN24
wideo 2/6

- Pomnik, mauzoleum Lecha Kaczyńskiego, ludzie takie rzeczy mówią - tak o celu "zamknięcia" placu Piłsudskiego mówiła w "Faktach po Faktach" Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent stolicy przekonywała również, że broniła lokatorów pokrzywdzonych przez reprywatyzację, a także odniosła się do pomysłu wyburzenia Pałacu Kultury i Nauki.

Prezydent Warszawy była pytana między innymi o piątkowe doniesienia, że decyzją ministra spraw wewnętrznych i administracji plac Piłsudskiego został strefą zamkniętą.

- Na tereny obronne chciał go przeznaczyć Mikołaj II po upadku powstania listopadowego. Chciał zrobić wieżę, na wypadek gdyby Polacy znów się zbuntowali, z której ostrzela całą Warszawę. Ale się rozmyślił, bo zaczął budować cytadelę – mówiła Gronkiewicz-Waltz.

Skarga do sądu?

Zdaniem prezydent faktycznym celem może być budowa pomnika czy mauzoleum Lecha Kaczyńskiego.

- Jeżeli to (co miałoby być wybudowane - red.) nie będzie przeznaczone na cele obronne, to zaskarżę do sądu. Sprawdzaliśmy, są tego typu orzeczenia. Cokolwiek będzie wybudowane, to musi być na cele obronne - zaznaczyła Gronkiewicz-Waltz.

Pomoc lokatorom

Gronkiewicz-Waltz pytana była też o zeznania lokatorów przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji, którzy opowiadali, z jakimi działaniami nowych właścicieli musieli się mierzyć. Prezydent odpowiedziała, że broniła lokatorów i pomagała im. - Ja ich nie zostawiłam, jestem pierwszym prezydentem, który od 2009 roku oferuje na warunkach uprzywilejowanych w porównaniu na przykład z ludźmi z domu dziecka, czy z tymi, którzy są w kolejce, te mieszkania - dodała Gronkiewicz-Waltz, zaznaczając, że jej administracja pomogła 3,5 tysiąca rodzinom, które zgłosiły się do ratusza.

Odniosła się też do pomysłu wyburzenia Pałacu Kultury i Nauki. Uznała, że jest pozbawiony sensu. Przyznała, że do PKiN odnosi się z sentymentem, gdyż chodziła tam na kółko matematyczne. - Nie mamy większych problemów niż myślenie o wyburzenie Pałacu Kultury i Nauki? – zapytała.

Podkreśliła też, że władze Warszawy zdecydowały o zamontowaniu tablicy poświęconej Piotrowi Szczęsnemu, który podpalił się przed PKiN, bo to był "szczególny moment" i "szczególne podpalenie". - To się godzi tak uczcić - zaznaczyła prezydent.

Dekomunizacja ulic

Hanna Gronkiewicz-Waltz była również pytana o dekomunizację ulic, w tym między innymi nadanie alei Armii Ludowej imienia Lecha Kaczyńskiego. Zaznaczyła, że decyzja wojewody o zmianie nazw 47 ulic ma być zaskarżona do sądu. – Myślę, że radni chcą, żeby się nazywała (al. Armii Ludowej – red.) Trasa Łazienkowska – stwierdziła.

Dodała jednak, że decyzja wojewody już obowiązuje. – Jeżeli będziemy czekać, a sąd nie rozpatrzy (skargi – red.), to Rada Warszawy może w każdym momencie zmienić – podkreśliła.

"Absolutnie nacjonalistyczne"

Hanna Gronkiewicz-Waltz powtórzyła, że wnioskowała za delegalizację ONR.

- Jak się patrzy na te wszystkie napisy i emblematy, to były absolutnie nacjonalistyczne – zaznaczyła.

Zdaniem prezydent policja powinna 11 listopada reagować bezzwłocznie. Jej zdaniem nieodpowiednie było również hasło Marszu Niepodległości ("My chcemy Boga"). - To jest podszywanie się. Hasło używane niemalże w sposób diabelski, demoniczny. To nie ma racji bytu, przecież jest wolność religijna – stwierdziła Gronkiewicz-Waltz, przeciwstawiając dzisiejsze czasy epoce PRL, gdy hasłami religijnymi wspierano się w walce o wolność.

Kandydat Trzaskowski

Prezydent stolicy skomentowała kandydaturę Rafała Trzaskowskiego na prezydenta Warszawy. – Nie można kontynuować dzieła poprzednika, bo to jest mało twórcze. Musi mieć swój pomysł. Myślę, że powinien się zdystansować, nie powinien się odcinać – skwitowała.

ran/mś