Na budowę A4 na Ukrainę wpłynęły opóźnienia w projektowaniu dwóch ostatnich przed granicą odcinków - z Jarosławia do Radymna i z Radymna do Korczowej. Jeśli ich budowa ruszy za pół roku, będzie dobrze. A czasu i tak będzie zbyt mało.
Papier wszystko zniesie
Równie mało czasu będzie na wcześniejszy odcinek z Rzeszowa do Jarosławia - sam projekt gotowy ma być w kwietniu, ale przetarg na wykonawcę zakończy się dopiero w lipcu. Zdaniem Adriana Furgalskiego, analityka rynku infrastruktury, wszystkiemu winna jest... intensywna zima. - Gdyby w Polsce nie było zim, być może by się udało, ale doświadczenia z tego roku pokazują, jakie opóźnienia mogą spowodować śnieg i mróz - przyznaje w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Furgalski. Poza tym, pesymizm wynika z doświadczenia. - Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby jakiś odcinek autostrady udało się w Polsce wybudować zgodnie z planem - stwierdził.
W podobnym tonie wypowiada się prezes jednej ze spółek uczestniczących w budowie A4. - Papier wszystko zniesie, gorzej z wykonaniem. Wszystko wskazuje na to, że A4 na Ukrainie będzie niekompletna - powiedział pragnący zachować anonimowość szef firmy budowlanej.
I tylko Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wierzy, że przed Euro zdążyć się uda. - Do Euro zdążymy. W czerwcu 2012 roku cała trasa będzie przejezdna dla kierowców - zapewnił Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.
Źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"