Ropna bańka pęknie zanim wzrost cen dotrze do Polski?

Najnowsze


100 dol za baryłkę ropy jeszcze w tym roku jest wciąż możliwe. Zdaniem światowych ekspertów surowiec nie będzie jednak drożał w nieskończoność, a spekulacyjna bańka w końcu pęknie. Krajowi analitycy wskazują na silnego złotego, który ma jeszcze sporo siły, aby obronić polskich kierowców przed droższym tankowaniem.

W nocy cena baryłki ropy przekroczyła kolejny rekord - 93 dol. Tak drogi surowiec to efekt słabego dolara oraz wewnętrzne problemy krajów wydobywających ropę: rosnące napięcie między Turcją i Irakiem, irański program nuklearny oraz zamknięcia piątej już platformy przez Meksyk.

Polska na razie bezpieczna

Jeśli taki trend się utrzyma, to polscy eksperci nie mają wątpliwości, że w końcu przełoży się to na podwyżki na krajowym rynku paliwowym. Jako ostateczną granicę zakładają cenę 100 dol za baryłkę. - Rynek jest bardzo trudny do oceny, spore wpływ na ostatnie zwyżki mają fundusze spekulacyjne, ale rzeczywiście, bariera 100 dolarow może zostać przekroczona - uważa Ryszard Kaczmarek, współwłaściciel Biura Maklerskiego Reflex, monitorującego rynek paliw. - Jeżeli do tego dojdzie, to potem najprawdopodobniej nastąpi korekta i powrót cen do poziomu 80-90 USD za baryłkę - dodaje. Współwłaściciel Reflksu wskazuje, że paliwa gotowe nie są jednak obecnie aż tak drogie jak ropa, co również przyczynia się do tego, że ceny na polskim rynku nie rosną tak szybko jak można by się spodziewać. - Tendencja rzecz jasna będzie zwyżkowa, ale nie ma powodów do paniki - podsumowuje Ryszard Kaczmarek i jako główne zabezpieczenie polskich cen wskazuje wciąż umacniającego się złotego.

Urszula Cieślak z Biura maklerskiego 'Reflex" nie widzi na razi zagrożeniaTVN CNBC BIZNES

Bardziej pesymistyczny jest Zbigniew Łapiński, dyrektor handlowy firmy Anwim. - Nie ma podstaw aby sądzić, że może dojść do znaczącej przeceny na rynku ropy i paliw, bo zwykle właśnie w czwartym kwartale roku taka przecena miała miejsce - mówi.

Według niego, skoro tym razem w ostatnim kwartale mamy do czynienia ze wzrostami, i to rekordowymi, to przyszły rok będzie pod względem cen paliw jeszcze gorszy. - Myślę, że mówimy o poziomie ok. 1000 dol za tonę gotowych paliw na rynku europejskim, wobec 600-800 USD w tym roku - mówi. - To oznacza wzrost cen na polskim rynku najpewniej o kilkanaście procent, w zależności od wpływu kursu złotego wobec dolara, obecnie w dużym stopniu amortyzującego podwyżki.

Źródło: TVN CNBC Biznes, wnp.pl

Raporty: