Dinozaury motoryzacji wołają o ratunek

Najnowsze

Aktualizacja:
EPASpadek sprzedaży aut to także problem europejskich koncernów

Przedstawiciele wielkiej trójki koncernów samochodowych z Detroit, czyli General Motors, Chrysler i Ford domagają się od Kongresu łącznie 25 miliardów dolarów, co uratowałoby dinozaury motoryzacji przed upadkiem.

O największą część pomocy ubiega się General Motors, który wnosi o 10-12 mld dolarów kredytu. Ford chce 8, a Chrysler 7 mld dolarów.

Przedstawiciele koncernów podkreślają, że Kongres powinien im pomóc, bo upadek każdej z firm pociągnie za sobą upadek pozostałych, a bankructwo sektora motoryzacyjnego może mieć katastrofalne skutki dla całej gospodarki.

Co oznacza śmierć dinozaurów

Według obliczeń amerykańskiego centrum badań rynku motoryzacyjego upadek wielkiej trójki oznaczałby utratę zatrudnienia dla 239 tysięcy pracowników koncernów, a dalsze 974 tysiące osób straciłoby pracę w firmach zapewniających dostawy części. Zwolnienia w sektorze motoryzacyjnym wywołałyby efekt domina w innych branżach, gdzie spadek aktywności oznaczałby zwolnienie ponad miliona 700 tysięcy pracowników. Łączny wzrost liczby bezrobotnych miałaby wynieść w przyszłym roku blisko 3 miliony osób.

Ogromne zwolnienia mogłyby doprowadzić w ciągu trzech lat do obcięcia dochodów osobistych Amerykanów o prawie 400 miliardów dolarów. To oznaczałoby spadek przychodów z podatków i wzrost wydatków socjalnych, które obciążyłyby budżet sumą 156 miliardów dolarów.

- Utrata 3 milionów miejsc pracy, dochody obywateli zmniejszone o 150 miliardów dolarów, strata ponad 150 miliardów dolarów wpływów z podatków, nie mówiąc nic o kompletnej utracie zaufania tak konsumentów, jak i przedsiębiorców. Taka dewastacja gospodarki pochłonie znacznie więcej pieniędzy niż kwota, o którą prosimy. - mówił prezes General Motors Richard Wagoner.

Nowe trzęsienie ziemi na rynkach?

Bankructwo koncernów samochodowych spowodowałoby kolejne "tsunami" na rynku finansowym, bowiem wyemitowane przez nie obligacje utraciłyby wartość, przez co banki poniosłyby straty. Ale dalszą konsekwencją byłby podobny szok na rynki instrumentów pochodnych na zabezpieczenia tamtych emisji obligacji (czyli CDS-ów) przypominający krach analogicznych zabezpieczeń na kredyty hipoteczne.

ram

Źródło: TVN CNBC Biznes

Źródło zdjęcia głównego: EPA