Rewolucja w motoryzacji. "Duże wyzwanie" przed producentami aut

Moto


W ciągu dziesięciu lat koncerny motoryzacyjne przeszły od badania gruntu pod pojazdy z napędem elektrycznym do ich szerokiego wprowadzania na rynek - zauważyła agencja Bloomberga. Najtrudniejsze dopiero przed nimi - przekonanie klientów do kupna.

Dyrektor generalny niemieckiego koncernu Volkswagen Herbert Diess, podczas prezentacji modelu ID.3, przeznaczonego na masowy rynek, wezwał rządy do rezygnacji z energii pozyskiwanej z węgla.

Jednak, jak podkreślają media, szeroko zakrojona kampania mająca pokazać, że koncerny motoryzacyjne również martwią się o środowisko, nie zmienia faktu, że ceny pojazdów elektrycznych wciąż są wysokie.

Branżowy serwis Automotive News podkreślił, że klienci nie lubią płacić za nową technologię, której niezawodności nie są pewni.

Ceny aut

- Kolejne duże wyzwanie nie dotyczy samochodów, bo te się pojawią, ale ich dostępności cenowej - wskazał dyrektor generalny francuskiej grupy motoryzacyjnej PSA i prezes Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) Carlos Tavares. Jak zauważył Automotive News, dotychczas pojazdy elektryczne dobrze sprzedawały się wyłącznie w krajach, które oferowały ulgi podatkowe i subsydiowały ich zakup.

Chiński rynek w sierpniu odnotował 16-procentowy spadek popytu na na samochody elektryczne - po raz drugi, odkąd rząd w Pekinie zredukował dotacje. W ten sam sposób zareagował duński rynek, gdy w 2016 roku rząd w Kopenhadze wycofał ulgi podatkowe. W Europie sprzedaż nowych pojazdów z napędem hybrydowym typu plug-in (silnik spalinowy plus elektryczny z możliwością ładowania z gniazdka) i z napędem w pełni elektrycznym w 2018 roku stanowiła 2 procent ogółu rejestracji.

Jest to więc mały rynek. Jednak producenci, aby uniknąć kar za niespełnienie nowych norm emisji spalin, muszą dodawać do swoich ofert niskoemisyjne modele.

Większy zasięg

Obecnie coraz więcej elementów może skłaniać do zakupu aut elektrycznych - między innymi coraz większy zasięg, który pozwala na planowanie dłuższych podróży.

Jak podaje Automotive News, Model 3 (cena to 35-59,5 tysiąca dolarów) oferuje zasięg ponad 385 kilometrów, VW ID.3 (33,1 tysiąca dolarów) może na jednym ładowaniu przejechać od 330 do 550 kilometrów, Jaguar I-Pace (69,5 tysiąca dolarów) około 375 kilometrów, a Audi e-Tron (74,8 tysiąca dolarów) około 325 kilometrów. Serwis podkreślił, że poprawia się również infrastruktura ładowania. Ionity, spółka typu joint venture, w którą zainwestowali Daimler, VW, Ford, BMW i Hyundai, do 2020 roku zbuduje w Europie 400 stacji szybkiego ładowania. W środę ACEA wezwało rządy krajów europejskich do zwiększenia liczby punktów ładowania w Europie do 2,8 miliona do 2030 roku.

Zachęty do zakupu

Przemysł motoryzacyjny intensywnie lobbuje jednak za zwiększeniem przez rządy zachęt na pojazdy elektryczne. Ma to sprawić, że ich zakup będzie czymś równie codziennym jak zakup samochodów spalinowych.

W konsekwencji producenci motoryzacyjni liczą, że produkcja modeli z napędem elektrycznym stanie się bardziej opłacalna. W Niemczech, gdzie swoje siedziby mają VW, Mercedes, BMW, Continental, Bosch i ZF, rząd w przyszłym tygodniu będzie obradować nad szeroko zakrojonymi działaniami w zakresie klimatu. Producenci samochodów mają nadzieję na większe dotacje niż dotychczas. "Potrzebujemy silnego wsparcia, ponieważ jeśli do tego nie dojdzie", samo oferowanie samochodów elektrycznych nie wystarczy, aby sprzedaż nabrała tempa - podkreślił Tavares.

Protest

Przed terenem, na którym we Frankfurcie nad Menem odbywa się doroczny Międzynarodowy Salon Samochodowy (IAA), w sobotę doszło do wielotysięcznej demonstracji przeciwników aut i silników spalinowych.

Uczestnicy domagali się natychmiastowej rezygnacji z silników spalinowych, zaprzestania produkcji aut terenowych, przejścia na małe elektryczne auta miejskie i pełnej neutralności klimatycznej ruchu ulicznego do 2035 roku.

Żądali też większych udogodnień dla rowerów i transportu publicznego.

Autor: mb / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock