W Birmie trwa akcja poszukiwawczo-ratunkowa po trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło kraj w zeszłym tygodniu. Bilans ofiar wzrósł do ponad 2,7 tysięcy. Jak opowiadali na antenie TVN24 wolontariusze z organizacji Humanosh Emergency Medical Team, koordynację pomocy utrudnia brak usług komunikacyjnych, a przez zniszczone drogi służby mają problemy z dotarciem do potrzebujących.
Do wstrząsów o magnitudzie 7,7 doszło w piątek 28 marca. Epicentrum znajdowało się w środkowej Birmie (Mjanmie), w okolicach miasta Mandalaj. We wtorek przywódca rządzącej krajem junty Min Aung Hlaing poinformował, że liczba ofiar śmiertelnych katastrofy wzrosła do 2719, a ponad 4,5 tys. osób zostało rannych. Poprzedni bilans mówił o ponad 1,7 tys. zabitych i ponad 3,4 tys. rannych.
Ocalona po 91 godzinach
Straż pożarna w stolicy kraju, Naypyidaw, poinformowała, że we wtorek rano, po 91 godzinach od katastrofy, udało się wydobyć spod gruzów żywą 63-letnią kobietę. Akcja poszukiwawczo-ratunkowa wciąż trwa, chociaż minął już 72-godzinny okres, w którym prawdopodobieństwo uratowania osób zasypanych przez gruzy jest największe.
Jak opowiadali na antenie TVN24 Michał Chełstowski i Marcin Błeński z organizacji humanitarnej Humanosh Emergency Medical Team, którzy jadą do Birmy by nieść pomoc, sytuacja w kraju jest bardzo ciężka. Trzęsienie spowodowało nie tylko uszkodzenia budynków, ale także struktur energetycznych, telekomunikacyjnych i wodociągowo-kanalizacyjnych.
- Dwa główne lotniska, gdzie było trzęsienie ziemi, są niedostępne dla pomocy humanitarnej, trwają prace nad tym, by przywrócić ich operatywność - wyjaśnił Chełstowski.
Ogromne problemy logistyczne
Błeński dodał, że ze względu na dużą skalę zniszczeń wyzwanie stanowią sam wjazd i poruszanie się po kraju. - Podróż, która do tej pory zajmowała dwie godziny, teraz przez zespoły ratownicze pokonywana jest przez dziesięć godzin - przekazał.
Z perspektywy zagranicznych wolontariuszy jednym z największych problemów jest ograniczona łączność. W Birmie obecnie prawie nie ma dostępu do sieci, nie działają także systemy komunikacyjne. Korzystanie z zewnętrznych systemów, takich jak Starlink, również jest utrudnione ze względu na przerwy w dostawach prądu. Z tego powodu koordynacja działań zespołów ratunkowych jest wyjątkowo trudna.
Wolontariusze wyjaśnili, że wciąż oczekują na przyznanie wizy, która umożliwi im wjazd do Birmy. Jak opowiedzieli, w środę powinni być już na pokładzie samolotu.
Źródło: Reuters, PAP, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/NYEIN CHAN NAING