Kilka dni temu region nawiedziły intensywne opady deszczu, które spowodowały wystąpienie rzeki Herbert z koryta, a w konsekwencji zalanie pastwisk. Niektóre miasteczka zostały odcięte od świata.
Toby Millyard, zajmujący się krokodylami w Australia Zoo w Queensland, powiedział, że gady są znane z korzystania z wód powodziowych, by poruszać się po podtopionych terenach. Poszukują w ten sposób pożywienia.
- Niektóre krokodyle uwielbiają deszczową pogodę i używają prądów wodnych do przemieszczania się. To bardzo inteligentne zwierzęta - powiedział Millyard w wywiadzie telewizyjnym. Dodał również, że krokodyle trzymają się z daleka. - Tak długo, jak nie znajdujesz się w wodzie albo nie stoisz na brzegu, wszystko powinno być w porządku - zapewniał.
Jedna z mieszkanek Ingham zamieściła w mediach społecznościowych zdjęcie krokodyla, którego zobaczyła w pobliżu mostu Lottery Creek. Sprawę zgłosiła odpowiednim służbom, kiedy jednak przybyli na miejsce gada już nie było.
Określenie skali zniszczeń za kilka tygodni
Na południe od pobliskiego miasteczka Tully, z powodu wysokiego poziomu wody grupa 70 uczniów i nauczycieli utknęła w parku Echo Creek. W niedzielę rano uratowali ich strażacy - przekazał rzecznik prasowy stanowej straży pożarnej.
Premier Queensland Annastacia Palaszczuk poinformowała w niedzielę media, że minie kilka tygodni zanim będzie można określić zakres zniszczeń, szczególnie na plantacjach bananów i trzciny cukrowej. Już teraz centrum zarządzania kryzysowego szacuje straty w milionach dolarów.
Rząd Queensland określił region jako "strefę zniszczenia". Australijska Rada Ubezpieczeń uznała go zaś za "rejon katastrofy", co umożliwi szybsze wypłacanie należnych odszkodowań.
Deszcz osłabł w sobotę, jednak Biuro Meteorologii prognozuje, że padać może jeszcze w przyszłym tygodniu.
Autor: ao/aw / Źródło: Reuters, thewest.com.au