Najnowsze

Łagodne zimy nie oznaczają, że będzie więcej komarów i kleszczy

Najnowsze

[object Object]
Uwaga na kleszcze. "Zaatakują ze zwiększoną mocą" ["Fakty" TVN]Fakty TVN
wideo 2/24

Cieplejsze zimy nie mają przesadnie dużego wpływu na komary, kleszcze i drobnoustroje - przekonują biolodzy z Uniwersytetu Łódzkiego.

Doktor Radomir Jaskuła z Katedry Zoologii Bezkręgowców i Hydrobiologii Uniwersytetu Łódzkiego zaznacza, że w społeczeństwie pokutuje przekonanie, że im łagodniejsza zima, tym więcej owadów wiosną i latem.

Według biologa w naszym klimacie bardzo często to właśnie mroźna zima jest czynnikiem, który sprawia, że owady są w stanie normalnie funkcjonować wiosną. Jaskuła zwrócił uwagę, że są takie gatunki, które potrzebują przemrożenia w okresie zimy, żeby móc się rozmnażać. Jeżeli mrozów nie ma, to ich zdolności reprodukcyjne mogą spadać. Wiele komarów zimuje w postaci larw w wodzie, więc niska temperatura na lądzie nie ma dla nich dużego znaczenia. Inne zimują w chłodnych miejscach, takich jak na przykład piwnice, jaskinie czy dziuple w drzewach.

- Biorąc pod uwagę zdolności reprodukcyjne pojedynczej samicy komara i niewielką ilość wody, której potrzebuje do tego, żeby pojawiło się nowe pokolenie, nawet kilkanaście osobników może w bardzo szybkim czasie spowodować plagę komarów - wyjaśnił biolog.

A jak jest z kleszczami?

Doktor Jaskuła jest zdania, że w przypadku kleszczy sytuacja wygląda trochę inaczej. Bardzo często pierwsze stadia rozwojowe kleszczy, w tym gatunków, które mogą też pasożytować na ludziach, bytują na drobnych kręgowcach leśnych takich jak ryjówki czy gryzonie.

- W związku z tym dostępność tych pierwszych żywicieli często warunkuje to, czy potem kleszczy jest więcej czy mniej, niekoniecznie zawsze związane jest to z niskimi temperaturami - zaznaczył biolog.

Ekspert przypomniał, że w Polsce występuje około 20 gatunków kleszczy i kilkadziesiąt gatunków komarów.

- Możemy przyjąć, że dla niektórych z nich łagodna zima nie będzie miała skutków, a innym może trochę wspomóc rozród. Natomiast nie jest to coś, co można generalizować - podkreślił dr Jaskuła.

Kleszcze, groźne pasożyty zewnętrzne człowieka (PAP/Adam Ziemienowicz)PAP/Adam Ziemienowicz

Problemem masowy odstrzał dzików

Jego zdaniem realnym i dużym zagrożeniem, jeżeli chodzi o możliwość pojawienia się ewentualnych plag kleszczy, może być obecna tendencja do masowego odstrzału dzików. Zimą dziki odgrywają bardzo istotną rolę w redukcji gryzoni, niszcząc ich gniazda i zimowe schronienia. A to właśnie gryzonie są pierwszymi żywicielami, jeżeli chodzi o nimfy kleszczy.

- Silna redukcja liczby dzików może przełożyć się na zwiększoną liczebność gryzoni, a to z kolei sprawi, że będzie większa liczba kleszczy, które będą miały szansę łatwiej wejść w drogę człowiekowi - wyjaśnił ekspert.

Drobnoustroje chorobotwórcze a temperatura

Zdaniem dr Dominiki Drzewieckej z Instytutu Mikrobiologii, Biotechnologii i Immunologii Uniwersytetu Łódzkiego cieplejsza zima może mieć pewien wpływ na drobnoustroje, także te chorobotwórcze, ale na zdolność ich przeżycia w powietrzu wpływa wiele czynników, a nie tylko temperatura.

Jak wyjaśniła, drobnoustroje, które dostają się do powietrza, są wrażliwe na pewne czynniki, które w tym powietrzu je spotykają: na promieniowanie UV, temperaturę (im wyższa temperatura, tym jest im lepiej, im niższa - tym gorzej). Są także wrażliwe na wysychanie, co oznacza, że im mniej wilgotne powietrze, tym krócej w nim przeżywają.

- Czyli pewnie łagodniejsza zima ma wpływ na drobnoustroje, łatwiej im troszeczkę w tym powietrzu przeżyć, ale myślę, że przesadnego znaczenia do tej ciepłej zimy nie należy przywiązywać - podkreśliła mikrobiolog z UŁ.

Przypomniała, że niektóre drobnoustroje są w stanie przeżyć jedynie kilka czy kilkanaście minut, czasem godzin, a inne żyją dosyć długo, utrzymując się w powietrzu dzięki np. warstwie śluzu, która je otacza.

Inkubatorem, czyli wylęgarnią drobnoustrojów chorobotwórczych są ludzie i zwierzęta. Zarazić się możemy nimi przede wszystkim w pomieszczeniach, w których spotykamy się z innymi ludźmi, dlatego też - jak wyjaśniła badaczka - temperatura na zewnątrz nie ma większego znaczenia.

A dlaczego, choć drobnoustrojów w powietrzu zimą jest generalnie znacznie mniej niż latem, zachorowań jest znacznie więcej zimą?

- Musimy sobie uświadomić to, że zachorowalność na różnego typu choroby zależy nie tylko od przeżycia drobnoustrojów w naszym otoczeniu, czyli w powietrzu w tym przypadku, bo to o drogę kropelkową tu głównie chodzi, ale także od stanu naszej odporności bądź jej braku - wyjaśniła ekspertka.

Kluczowa odporność

Jak podkreśliła, zimą nasza odporność jest po prostu mniejsza - brakuje nam słońca, witaminy D, która jest wytwarzana pod wpływem promieni słonecznych, jesteśmy narażeni na niskie temperatury, więc się łatwiej przeziębiamy, czyli nasza odporność jeszcze spada.

- To wszystko wpływa na to, że jesteśmy bardziej podatni na choroby – podsumowała dr Drzewiecka.

Autor: wd/map / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości