Na emeryturę niezależnie od stażu pracy. Rząd jest nieugięty

Z kraju

Kowalczyk: niższy wiek emerytalny od października 2017

Rząd nie poparł postulatu związkowej "Solidarności", by wiek emerytalny powiązać ze stażem pracy. - Tego warunku akurat jeszcze dodatkowo przyjąć nie możemy - podkreślił szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk w rozmowie "Jeden na jeden". Rząd przygotowuje się na wprowadzenie niższego wieku emerytalnego od 1 października 2017 roku - dodał.

Henryk Kowalczyk w programie "Jeden na jeden" powiedział, że rząd przygotowuje się do wprowadzenia niższego wieku emerytalnego od października przyszłego roku. Zwrócił uwagę, że kryterium stażu pracy nie będzie brane pod uwagę, choć wcześniej taki postulat zgłaszał NSZZ "Solidarność". - Rząd przyjął stanowisko w sprawie obniżenia wieku emerytalnego. W tym stanowisku nie ma tego postulatu, aby bez względu na wiek przechodzić na emeryturę po 35 czy 40 latach stażu pracy - mówił Kowalczyk, tłumacząc, że czas pracy nad nowym rozwiązaniem był uzależniony od negocjacji z "Solidarnością".

- Tłumaczyliśmy, że tego warunku akurat jeszcze dodatkowo przyjąć nie możemy - dodał. Wyjaśnił, że dodatkowych miliardów złotych, które miałyby go sfinansować, nie udźwignąłby budżet. Zdaniem ministra, rozwiązanie wprowadzenia kryterium stażu pracy przy przechodzeniu na emeryturę byłoby "dość niesprawiedliwe". - W okresie przemian lat 90. bardzo trudno niektórym osobom byłoby udowodnić te staże pracy - mówił.

Szansa na więcej

Na pytanie o wprowadzenie zakazu pracy dla emerytów Kowalczyk odpowiedział, że próbowała go wprowadzić poprzednia ekipa rządząca, ale uchylił go Trybunał Konstytucyjny.

- Będziemy się starali wprowadzić zachęty, aby ci, którzy mają prawo do przejścia na emeryturę chcieli pracować dłużej, z pełną świadomością, że jak będą dłużej pracować, to będzie przybywała im wartość emerytury - powiedział.

Reforma podatków

Kowalczyk odniósł się także do terminu wprowadzenia jednolitego podatku. - Wszystko zmierza do tego, by był to 1 stycznia 2018 - mówił.

Jego zdaniem, rozwiązanie nie opiera się na podwyższaniu podatków dla najlepiej zarabiających. - Najbogatsi płacą procentowo mniejszy podatek niż ci biedniejsi. Nie jest to sytuacja zdrowa. Chcemy to obciążenie wyrównać, a budżet państwa nie powinien ani zyskiwać, ani tracić - wyjaśniał. Minister dodał, że z początkiem roku 2018 rząd planuje wprowadzić nową kwotę wolną od podatku, równą 8 tys. zł - „w tej części, która dotychczas zwie się podatkiem PIT”.

Obawy o CETA

Minister w rządzie Beaty Szydło mówił także o wątpliwościach dotyczących podpisania umowy CETA.

- Umowa nie jest czarno-biała. Ma swoje korzyści, pozwala eksportować towary do Kanady, daje duże szanse naszym firmom na eksport. Ale też są obawy, że będzie konkurencja importowa - mówił, dodając, że w przypadku powstania sądu arbitrażowego Polska może nie mieć w nim swojego przedstawiciela.

- CETA może otwierać furtkę na dalsze porozumienia i wtedy będzie to znacznie bardziej kłopotliwe. Musimy zachować wielką ostrożność - podsumował.

Autor: PMB//ms / Źródło: tvn24bis

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock