Czy czeka nas drugi lockdown? Premier Morawiecki odpowiada

TVN24 Biznes | Z kraju

Autor:
mp/dap
Źródło:
TVN24 Biznes
Morawiecki: zamknięcie gospodarki odbędzie się z ogromną szkodą dla miejsc pracyTVN24
wideo 2/6
TVN24Morawiecki: zamknięcie gospodarki odbędzie się z ogromną szkodą dla miejsc pracy

Potrzebujemy restrykcji, potrzebujemy zakazów, ale w takim zakresie, który nie doprowadzi lub doprowadzi w niewielkim stopniu do zamknięcia gospodarki - mówił podczas konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki, odnosząc się do możliwości wprowadzenia kolejnego lockdownu w Polsce.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w poniedziałek o 4394 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem. Resort przekazał też informację o śmierci 35 osób, u których stwierdzono infekcję SARS-CoV-2. W ciągu siedmiu dni, od wtorku 6 października do poniedziałku 12 października, resort zdrowia poinformował łącznie o 28 130 przypadkach zakażenia.

W kontekście szybko rosnącej liczby zakażeń pojawiają się pytania o zamknięcie gospodarki (lockdown) podobny do tego, jaki miał miejsce na wiosnę. Był o to pytany w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki.

- Wiemy doskonale, że są w polskim społeczeństwie dwie skrajne opcje, przy czym "skrajne" nie oznacza, że jest to malutki margines, to są spore grupy obywateli - mówił Mateusz Morawiecki. Jak wyjaśnił, część osób chce przywrócenia lockdownu, a część całkowitej likwidacji obostrzeń.

Zdaniem premiera rząd ma "bardziej właściwą strategię walki z koronawirusem". - Potrzebujemy tych restrykcji, potrzebujemy tych zakazów, ale w takim zakresie, który nie doprowadzi lub doprowadzi w niewielkim stopniu do zamknięcia gospodarki - mówił.

- Zamknięcie gospodarki odbędzie się z ogromną szkodą dla setek tysięcy miejsc pracy, dla życia ludzi, dla możliwości finansowych państwa polskiego i dlatego te racje trzeba koniecznie wyważyć - zaznaczył Morawiecki.

Chronić życie, nie blokować gospodarki

Premier stwierdził, że "to trochę jakbyśmy spojrzeli na inną bardzo przykrą okoliczność: co roku na polskich drogach umiera około czterech tysięcy osób".

- Gdybyśmy wstrzymali w ogóle cały ruch, to również do takich zgonów by nie dochodziło, ale sztuką właściwą jest podejście do epidemii w taki sposób, żeby z jednej strony chronić maksymalnie życie i zdrowie ludzi, a z drugiej by nie blokować, tak jak chcą niektórzy, żądający całkowitego lockdownu, gospodarki - podkreślił.

Autor:mp/dap

Źródło: TVN24 Biznes