Niemcy: Oplu, a może zbankrutujesz?

Ważą się losy Opla. Podczas gdy rząd w Niemczech wciąż zastanawia się, czy pomóc rodzimemu producentowi aut, w kasie koncernu tyka zegarowa bomba. Według macierzystej spółki Opla, General Motors, firmie już na początku przyszłego kwartału może zabraknąć pieniędzy. W nielepszej sytuacji są inne części GM w Europie, na przykład wystawiony na sprzedaż Saab. Przyszłością Opla chce się zająć Bruksela. (TVN CNBC Biznes)
Ważą się losy Opla
Źródło: TVN CNBC BIZNES
- Nowoczesne prawo do upadłości wymyślono nie po to, żeby niszczyć, ale chronić aktywa firmy - powiedział na spotkaniu z przedstawicielami zarządu General Motors i Opla minister spraw wewnętrznych Niemiec Wolfgang Schaeuble. Dał tym samym do zrozumienia, że finansowe wsparcie koncernu przez rząd jest mało prawdopodobne

Minister miał tłumaczyć, ze upadłość byłaby lepszym wyjściem dla Opla, niż liczenie na rządową jałmużnę. - Bankructwo firmy nie oznaczałoby jednak zakończenia jej działalności, a tylko możliwość zreorganizowania biznesu - przekonywał Wolfgang Schaeuble.

- Musimy zrozumieć, że upadłość na obecnie obowiązujących zasadach to lepsze rozwiązanie dla firmy niż obejmowanie jej udziałów przez skarb państwa - dodał.

Impas trwa

Piątek był kolejnym dniem negocjacji przedstawicieli amerykańskiego General Motors, który stoi na krawędzi bankructwa, i należącego do niego europejskiego Opla, z niemieckimi władzami.

Amerykanie domagają się niemieckiego rządu pomocy finansowej dla zakładów Opla w tym kraju, którą wycenili na 3,3 mld euro.

Sugerują, że jeśli pomocy nie będzie, to Opel zacznie zwalniać załogę pracującą przy produkcji jego aut. Zatrudnienie mogło by stracić nawet kilka z 26 tysięcy osób, które w Niemczech zatrudnia Opel.

To koniec?

Chociaż w ratowanie fabryk koncernu, który w Europie ma fabryki w kilku krajach - w tym w Polsce - włączyła się nawet Komisja Europejska proponując ponadnarodowe porozumienie w tej sprawie. Niemcy nie chcą słyszeć o wydawaniu pieniędzy na reanimację koncernu. Oficjalnie rząd w Berlinie domaga się konkretnych planów restrukturyzacja, z drugiej strony sugeruje, że nie ma gwarancji, że nawet jeśli udzieli pomocy fabrykom w Niemczech , to nie wypłynie ona do USA, gdzie GM zaliczył ostatnio rekordową kwartalną stratę.

W tym samym czasie co jakiś czas pracownicy Opla wychodzą na ulicę domagając się konkretów w sprawie swojego miejsca pracy. Teraz niemiecki minister sugeruje, że prawda może być brutalna.

Podatnicy nie chcą pomóc

Sceptycyzm berlińskiego rządu co do angazowania miliardów euro w pomoc dla Opla ma najwyraźniej swoje uzasadnienie w nastrojach społecznych.

Jak wynika z sondażu przeprowadzonego dla telewizji ZDF, dokładnie połowa Niemców jest przeciwko pomocy dla Opla z państwowej kasy. 44 procent ankietowanych zgadza się na to, zaś 6 procent nie ma określonej opinii.

Źródło: BBC

Zobacz także: