Narodowcy i rolnicy protestowali przed KPRM i ambasadą USA

Warszawa

W sobotę po południu, sprzed Kancelarii Premiera do ambasady USA przeszedł marsz narodowców, sprzeciwiających się amerykańskiej ustawie dotyczącej zwrotu mienia ofiar Holokaustu.

Jak informuje PAP, przed KPRM pojawiło się "kilka tysięcy protestujących". Mieli ze sobą transparenty z hasłami "Nie dla roszczeń żydowskich", "Polska nie ma zobowiązań", "447 nie dotyczy Polski" oraz "Stop 447" (447 to numer dokumentu, który stał się hasłem przeciwników).

Podczas marszu głos zabierali m.in. Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15), Grzegorz Braun (Konfederacja), prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki oraz lider Konfederacji i partii KORWiN Janusz Korwin-Mikke. Organizatorzy zapowiedzieli, że planują zebranie 100 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy, która ma wyłączyć Polskę spod amerykańskich przepisów.

Jak podaj PAP, w marszu przeszła też grupa około stu rolników z AGROunii. Jej lider Michał Kołodziejczak powiedział, że takie jest oczekiwanie środowiska rolniczego. "Bardzo wielu rolników kontaktuje się z nami, będąc zaniepokojonymi kwestią ewentualnych roszczeń co do ich ziemi" - zaznaczył.

Manifestacja trwała około 4 godzin i przebiegła spokojnie.

Ustawa 447

Prezydent USA Donald Trump podpisał w maju 2018 roku ustawę o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono (Justice for Uncompensated Survivors Today - w skrócie JUST), dotyczącą restytucji mienia ofiar Holokaustu. W grudniu 2017 roku ustawę zarejestrowaną w dzienniku ustaw jako S.447 (ustawa Senatu nr 447) jednomyślnie przyjęła izba wyższa amerykańskiego Kongresu, a pod koniec kwietnia 2018 Izba Reprezentantów.

Zgodnie z nią sekretarz stanu USA będzie zobowiązany do przedstawienia w dorocznym raporcie o przestrzeganiu praw człowieka w poszczególnych państwach albo w dorocznym raporcie o wolności religijnej na świecie sprawozdania o realizacji ustaleń zawartych w deklaracji terezińskiej.

Deklaracja ta, przyjęta w 2009 roku przez 46 państw świata na zakończenie praskiej Konferencji ds. mienia ery Holokaustu, jest niezobowiązującą listą podstawowych zasad mających przyspieszyć, ułatwić i uczynić przejrzystymi procedury restytucji dzieł sztuki oraz prywatnego i komunalnego mienia przejętego siłą, skradzionego lub oddanego pod presją w czasie Holokaustu.

"Nie jest naszą intencją dyktowanie czegokolwiek innym krajom"

Specjalny przedstawiciel USA do spraw walki z antysemityzmem Elan Carr mówił w Warszawie, że ustawa nie wymienia żadnego państwa ani nie wymaga od żadnego państwa, by wypłacało rekompensatę za utracony majątek osobom fizycznym, organizacjom czy zagranicznym rządom, a jedynie zobowiązuje Departament Stanu do przedstawienia Kongresowi do listopada 2019 roku raportu.

- Wszyscy sygnatariusze Deklaracji Terezińskiej zgodzili się, że sprawa powinna być rozwiązana. Nie jest naszą intencją dyktowanie czegokolwiek innym krajom - zapewnił Carr podczas spotkania z polskimi dziennikarzami. - Jeśli majątek został przejęty przez nazistów, wszyscy chyba zgadzają się, że ofiary lub ich spadkobiercy powinni otrzymać odszkodowanie - dodał.

Zapewnił, że choć Polska nie podjęła w tej sprawie żadnych kroków, USA nie będą wskazywać, co powinna zrobić. - Każdy kraj będący stroną Deklaracji Terezińskiej musi sam zdecydować, co zrobić. Polska powinna zdecydować zgodnie z najlepszym pojmowaniem sprawiedliwości - mówił.

Podkreślił, że nie ma mowy o przypisywaniu Polsce współodpowiedzialności za nazistowskie zbrodnie. - Ważne, żeby powiedzieć, że Polska była ofiarą II wojny światowej. Polska ucierpiała w jej efekcie w sposób straszliwy - mówił, podkreślając, że winy pojedynczych osób nie oznaczają odpowiedzialności całego narodu.

Przedstawiciel USA ds. antysemityzmu z wizytą w Polsce
TVN24

PAP/r